W świecie Ulricha Seidla nadzieja była do tej pory towarem ściśle reglamentowanym i deficytowym. Kontakt z pokładami tego uczucia, uwolnionymi w ostatniej części „rajskiej trylogii”, zapewne doprowadzi fanów Austriaka do szoku poznawczego.
Wrażenie to może pogłębić już sam dobór bohaterki. Nastoletnia Melanie, w przeciwieństwie do kobiet z „Miłości” czy „Wiary”, nie jest upadłym aniołem, który może już tylko potęgować proces psychofizycznej degrengolady. Dziewczyna ma też niewiele wspólnego z patologicznym koneserem kobiecych ciał sportretowanym w „Miłośniku biustów” bądź masturbującą własnego psa blondwłosą diwą ze „Zwierzęcej miłości”. Na tle wszystkich tych budzących litość i trwogę indywiduów Melanie wydaje się niepokojąco wręcz zwyczajna. Przeżywająca pierwsze porywy swego serca i waginy trzynastolatka nie stanowi również żadnego wyjątku na tle współczesnego kina. Dziewczyna z całą pewnością zakolegowałaby się chociażby z bohaterką znakomitego „Witaj w domku dla lalek” Todda Solondza.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.