Stanisław Janicki "Odeon. Felietony filmowe" - recenzja

Odeon. Felietony filmowe
Stanisław Janicki "Odeon. Felietony filmowe"Media
17 lipca 2013

„Odeon. Felietony filmowe” czyta się szybko i łatwo, bo autor nie tylko wyciąga perełki nawet z szeroko znanych życiorysów, ale też potrafi je zgrabnie okrasić humorem.

Zaczęło się od felietonów radiowych. Wybitny znawca dawnego kina, nie tylko polskiego, Stanisław Janicki rozpoczął opowiadanie o filmie w eterze w 2005 r. Oczywiście już bez charakterystycznych ciemnych okularów, ale z niezmienną lekkością opowiadania nie tylko o samych dziełach filmowych, lecz także gwiazdach kina i ich życiu. Zresztą radiowego pierwowzoru można posłuchać na płycie CD dołączonej do książki. „Odeon. Felietony filmowe” czyta się szybko i łatwo, bo autor nie tylko wyciąga perełki nawet z szeroko znanych życiorysów, ale też potrafi je zgrabnie okrasić humorem. Przykład: „»Ja jestem tylko po to, aby kochać mnie...« (w oryginale brzmi to lepiej: »Ich bin von Kopf bis Fuss auf Liebe eingestellt «)”. Dokłada do tego też ciekawostki typu: „Niedaleko Niort, gdzie urodził się Henri-Georges Clouzot, znajduje się najwyższy we Francji maszt radiowy”. O wszystkim opowiada z pasją, która spodoba się nie tylko fanom X muzy. Wśród jego opowieści znajdują się m.in. takie fascynujące perły:

Pozostało 69% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381223mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.