"Ethel i Ernest" - proste małżeństwo i wielka historia

"Ethel i Ernest" - recenzja
Okładka komiksu "Ethel i Ernest".Media
19 sierpnia 2014

Briggs opowiada dzieje małżeństwa swoich rodziców. To zwyczajne, proste życie, choć oglądane przez pryzmat wielkich wydarzeń.

Choć w twórczości Raymonda Briggsa dominują komiksy dla dzieci, polscy czytelnicy swoją znajomość z klasykiem gatunku rozpoczynają od albumu dla dorosłych. „Ethel i Ernest. Prawdziwa historia” to jednak bardzo dobry początek. Brytyjczycy zawsze będą kochać Briggsa za kultowego „Snowmana”. Opowiedziany bez słów świąteczny komiks o bałwanku doczekał się także animowanej adaptacji. W 1982 roku film był nawet nominowany do Oscara, ale musiał uznać wyższość „Tanga” Zbigniewa Rybczyńskiego. Wiele dzieł angielskiego rysownika i pisarza doczekało się zresztą ekranizacji, od kilku lat trwają także mozolne prace nad adaptacją „Ethel i Ernesta”. Wydany w oryginale w 1998 roku album uznawany jest za najważniejsze – choć nie najsłynniejsze – dzieło Raymonda Briggsa. „Historycy społeczeństwa mówili znacznie mniej w znacznie dłuższych tekstach” – entuzjazmował się Nick Hornby recenzujący album na łamach „New York Timesa”. W „Ethel i Erneście” narracja prywatna płynnie miesza się bowiem z wielką historią.

Pozostało 67% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381223mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.