Michael Mendheim "Czterej jeźdźcy apokalipsy" - recenzja

Michael Mendheim "Czterej jeźdźcy apokalipsy"
Michael Mendheim "Czterej jeźdźcy apokalipsy"Media
1 sierpnia 2013

„Czterej jeźdźcy apokalipsy” to kolejny album narysowany przez Simona Bisleya. Legenda komiksu tym razem jednak zawodzi.

Lenistwem ze strony autora recenzji wydaje się wygłoszenie już na samym jej początku formułki, że tego czy owego przedstawiać czytelnikowi nie trzeba, lecz w przypadku brytyjskiego rysownika – z polskimi korzeniami – Simona Bisleya pasuje ona jak ulał. Kto się zainteresował komiksem jeszcze w zeszłym stuleciu, na pewno już dawno czytał jego albumy z kosmicznym najemnikiem Lobo i barbarzyńcą Slaine’em czy wybuchowe spotkanie Batmana z Judge Dreddem w „Sądzie nad Gotham”. Najbardziej rockandrollowy artysta komiksowy do spółki ze scenarzystą Michaelem Mendheimem (i paroma innymi kolegami, których nazwisk na okładce nie znajdziemy, ale widnieją w stopce) świętuje trzydziestopięciolecie magazynu „Heavy Metal” właśnie wydanym u nas przez Mucha Comics albumem specjalnym. Rozmach przedstawionej w nim historii godny jest opowieści spisanej przez hollywoodzkiego szaleńca dysponującego astronomicznym budżetem. Siły diabelskie planują z wielkim hukiem zmieść ludzkość z powierzchni ziemi. Na ratunek rusza Adam Cahill, członek Zakonu Salomona, jedyny człowiek na tyle twardy, żeby strzelić sobie w głowę, udać się do piekła i z powrotem, a potem nakopać tytułowym jeźdźcom apokalipsy w cztery litery. Niby wszystko gra, ale dźwięki jednak brzmią fałszywie.

Pozostało 56% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381223mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.