Liga broni, Liga radzi, Liga nigdy cię nie zdradzi – słynny cytat z „Seksmisji” nawet nie potrzebuje parafrazy. Przeszło dwieście tysięcy zamówień przedpremierowych i cztery dodruki mówią same za siebie. A chodzi oczywiście o odświeżoną „Ligę Sprawiedliwości”, najlepiej sprzedający się komiks 2011 roku w Stanach Zjednoczonych.
Ta pierwsza na świecie drużyna superbohaterów przechodzi kolejny z niezliczonych już liftingów i dostosowana, przynajmniej w teorii, do wymogów rynku komiksowego XXI wieku, swoją szeroką piersią broni nas przed globalnym zagrożeniem. Linia wydawnicza Nowe DC Comics, przyjęta za oceanem z otwartymi ramionami, u nas nie przyśpiesza pulsu miłośnikom komiksu. O ile „Batman” Scotta Snydera zbiera dobre recenzje, tak „Detective Comics” Tony’ego Daniela spotkał się z krytyką. „Liga Sprawiedliwości: Początek” tria Johns/Lee/ Williams szali na korzyść żadnej ze stron nie przeważy. To wbrew obawom komiks całkiem przyzwoity, ale pod wieloma względami jednak wsteczny ze względu na nadmierne operowanie pustymi efektami wizualnymi. Już na pierwszych stronach mamy zapowiedź końca świata, a potem jest jeszcze mocniej. Scenariusz to seria szybkich skoków od wybuchu do wybuchu, atrakcji jest tutaj mnóstwo i nikogo nie obchodzi, że podczas odpierania ataku pozaziemskich istot pod wodzą Darkseida z powierzchni ziemi znika chyba połowa Metropolis.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.