"Kick-Ass" - recenzja

"Kick-Ass"
"Kick-Ass"Media
27 sierpnia 2013

Kick-Ass” to nie, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka, prostackie podśmiechujki ze schematów opowieści superbohaterskich, lecz ich twórcza dekonstrukcja sprawnie połączona ze szczerym, pełnym zachwytu hołdem oddanym setkom przeczytanych przez Millara i Romitę komiksów.

Dziesiątki kopniaków w twarz, kosa pod żebra i zderzenie z autem – oto bilans pierwszego wypadu Dave’a Lizewskiego w roli samozwańczego obrońcy uciśnionych i stróża porządku w dzielnicy. O ile większość z nas w swoich marzeniach o superbohaterstwie poprzestaje na ponownej lekturze ulubionego komiksu czy sesji z grą wideo, o tyle Dave robi krok albo i dwa dalej. Kompletuje strój na eBayu i wychodzi na ulicę, by zmierzyć się z graficiarzami i lokalnym dresiarstwem. Idzie mu kiepsko, ale trafia na YouTube, dzięki czemu staje się herosem internetowej braci, inspirując tym samym podobne działania. Chłopak daje się też wciągnąć w polowanie na grubą rybę przestępczego półświatka, więc trup będzie się ścielił gęsto.

Pozostało 54% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381223mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.