Mniej więcej od „Dzikości serca” mam słabość do Laury Dern. Ostatnio aktorsko wiodło się jej średnio, ale serial „Iluminacja” oznacza powrót Laury do formy sprzed lat. W drugim sezonie znakomitego serialu HBO aktorka robi to, co potrafi najlepiej. Gra neurotyczkę z turbodoładowaniem.
Dern to serialowa Amy Jellicoe, czterdziestokilkuletnia pracownica korporacji Abaddonn, która po załamaniu nerwowym wywołanym przez stres w pracy oraz kłopotach w życiu osobistym wylądowała na miesięcznej terapii na Hawajach. Do rodzinnej Kalifornii wróciła radosna, szczęśliwa, pozytywnie nastawiona do życia. W dzienniku życzeń zanotowała: „Siłą sugestii sprawię teraz, że mój były mąż zerwie z nałogiem, matka stanie się cudowną osobą, która zawsze jest gotowa mnie wysłuchać, a toksyczna amerykańska korporacja, dla której pracuję, stanie się proekologiczna”. Niestety ekooptymizm Amy zderzył się w najlepszym razie z murem obojętności, i to zarówno ze strony dawnych pracodawców, jak i bliskich osób – matki (w tej roli prawdziwa mama Dern, wybitna aktorka Diane Ladd) oraz byłego męża (Luke Wilson). Codzienne medytacje, sztuczny, zbyt szeroki uśmiech oraz przesadna kreatywność Amy raczej nie zjednały jej ani sojuszników, ani przyjaciół. A przecież tak się starała.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.