„Osobliwy dom pani Peregrine” to powieść udana. Riggs nie stroni od naśladownictwa, ale łączy klasyczne wątki z fantastycznej powieści dla młodzieży z pełnowymiarowym horrorem i historią obyczajową dla nastolatków.
Mało brakowało, a Ransom Riggs swojej książki wcale by nie napisał. Do klawiatury zasiadł dopiero za namową redaktora, któremu pokazał prywatną kolekcję fotografii zwyczajnych i nadzwyczajnych. Zdjęcia pochodzące z archiwów amerykańskich rodzin miały zostać wydane w formie albumu, ale parę z nich zainteresowało znajomego Riggsa na tyle, że namówił go do wyłuskania co bardziej intrygujących i dopisania do nich fabuły. Okazało się, że pchle targi i pochowane w szafach sąsiadów kartony kryją jeszcze więcej podobnych fotografii. Trafiły one do debiutanckiej powieści Riggsa nie tylko w roli ilustracji, ale także niezbędnego autorowi narzędzia narracyjnego. Zapewne można sprowadzić ów zabieg do roli zwyczajnego bajeru uatrakcyjniającego czytanie, ale z tekstu Riggsa bije autentyczna pasja archiwisty i zachwyt własnym dziełem.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.