Wspaniały film Krzysztofa Krauzego i Joanny Kos-Krauze bardziej niż o cygańskiej poetce jest o śmierci cygańskiego narodu i cygańskiej kultury. Jednak jej też nie tracimy z oczu.
Autorzy „Papuszy” mówią wprost: Cyganie, a nie Romowie. Dość uładzonej politycznej poprawności. Opowieść o Bronisławie Wajs jest dla nich okazją do snucia historii o narodzie, który chcieliśmy przez lata oswoić i zagłaskać, a który zagłaskać się nie dał. Nie znaczy to, że Krauzowie wystawiają Cyganom pomnik, budują ich świętość. Pokazują całe skomplikowanie ich natury, wiele cech niemożliwych do zaakceptowania. Wiadomo jednak, że współcześni Romowie zaakceptowali wizję twórców „Papuszy”. Od dawna, a może wręcz od zawsze, żaden artysta (z wyjątkiem Jerzego Ficowskiego, oczywiście) nie zrobił dla nich tak dużo.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.