"Reality" - recenzja

"Reality"
"Reality"Media
30 kwietnia 2013

"Reality" pozwala uznać za pewnik zdanie, które dotychczas stanowiło tylko nieśmiałe przypuszczenie. Mateo Garrone należy do najbardziej przecenianych twórców współczesnego kina europejskiego.

W nowym filmie reżyser snuje opowieść o neapolitańskim sklepikarzu, który sprzeniewierza się własnej naturze, by zostać gwiazdą mediów. Przy okazji Garrone wpada w zastawioną przez samego siebie pułapkę i mimowolnie tłumaczy naturę własnego fenomenu. W „Gomorrze” włoski twórca przypominał prowincjonalnego chuligana próbującego imitować twardziela Scorsese. Tym razem jako średnio zdolny kuglarz pretenduje do roli następcy iluzjonisty Felliniego. Garrone, tak jak twórca „Ginger i Freda”, usiłuje zmetaforyzować włoską rzeczywistość jako niekończące się reality show. Niestety, zamiast wielkim bratem okazuje się wyłącznie ubogim krewnym starego mistrza.

Pozostało 69% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.