Najnowszy album Placebo „Loud Like Love” na pewno nie rozczarowuje, ale czy jest kolejnym krokiem milowym w karierze Briana Molko i spółki?
Ile można śpiewać o mrocznych odcieniach miłości? Jak długo można katować egzaltowanym wokalem i ocierać się o nieznośne emo? Placebo robi to od 20 lat i o dziwo wychodzi z tego zwycięsko. To, że nie zamierza się zmieniać, pokazuje na swoim siódmym krążku „Loud Like Love”. Założyciel zespołu, wokalista Brian Molko, powiedział o tym krążku magazynowi „Rolling Stone” przytaczanemu przez polską fanowską stronę PlaceboWorld.pl: „Odzwierciedla najciemniejsze zakamarki miłości – obsesję, pożądanie, brak miłości, zazdrość i złamane serce. Co prawda pierwsza piosenka jest wesoła, ale natychmiast wracamy do ciemności, a album kończymy we łzach, bo miłość kończy się we łzach”. Lekko to infantylne, ale prawdziwe. Tak jak miłosne opowieści Molko, którymi karmi nas od czasu debiutanckiego krążka „Placebo” z 1996 r.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.