"Gazeta Wyborcza" napisała w czwartek, że "policyjni tajniacy śledzą działaczy stowarzyszenia Obywatele RP i posła opozycji Ryszarda Petru, lidera Nowoczesnej". Gazeta twierdzi, że dysponuje nagraniami "rozmów policjantów, które tego dowodzą". Nagrania mają pochodzić z piątku 21 lipca, gdy Senat debatował nad ustawą o Sądzie Najwyższym. W tym samym czasie, na tyłach gmachu Senatu, trwała kilkutysięczna manifestacja przeciwników planowanych przez PiS zmian w sądownictwie. Później część demonstrantów próbowała utrudniać wyjazd senatorom.

"Sprawa jest wyjątkowo bulwersująca, wykorzystywanie policji do śledzenia opozycji jest rażącym przekroczeniem uprawnień funkcjonariuszy. Wzywamy pana Komendanta do natychmiastowego ustosunkowania się do tej sprawy oraz do natychmiastowego wyciągnięcia konsekwencji wobec osób winnych (...) lub wskazania tych, którzy wydali takie polecenia lub rozkaz" - napisali posłowie PO: Cezary Tomczyk, Agnieszka Pomaska i Sławomir Nitras do Komendanta Głównego Policji.

Posłowie Platformy na podstawie art. 19 i 20 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora zwrócili się z prośbą do Komendanta Głównego Policji o odpowiedź na pytania, m.in.: "na jakiej podstawie i z jakiego powodu policja inwigiluje" działaczy opozycji, na czyj rozkaz te osoby są śledzone, od kiedy są one śledzone, a także których działaczy opozycji również objęto inwigilacją.

Reklama

Komenda Stołeczna Policji, odnosząc się do publikacji "Gazety Wyborczej", poinformowała w czwartek PAP, że działania policji nie mają na celu inwigilacji ani posłów opozycji ani organizatorów manifestacji, jakie w ostatnich dniach miały miejsce przed parlamentem. Zapewnia, że chodziło o zapewnienie bezpieczeństwa zarówno samych manifestantów, "okolicznych przechodniów i mieszkańców Warszawy".

Wcześniej w czwartek politycy Nowoczesnej zażądali wyjaśnień w tej sprawie od premier Beaty Szydło; zapowiedzieli też złożenie zawiadomienia do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa. (PAP)