W sumie 97 firm złożyło wnioski w niedzielę wieczorem czasu lokalnego w federalnym sądzie apelacyjnym w San Francisco. Argumentują, że dekret, wydany przez prezydenta Donalda Trumpa 27 stycznia i zawieszony w ubiegłym tygodniu przez sędziego federalnego w Seattle, byłby szkodliwy dla ich działalności.

Jak przekonują firmy, które przyłączyły się do wniosku, zakaz "hamuje potencjał amerykańskich firm do przyciągania wielkich talentów, zwiększa koszty ponoszone przez biznes i utrudnia amerykańskim przedsiębiorstwom konkurowanie na międzynarodowym rynku".

Przedsiębiorstwa technologiczne w swoim wniosku oświadczyły także, że imigranci stoją za wieloma odkryciami w USA i "tworzą niektóre z najbardziej innowacyjnych i sztandarowych firm". "Doświadczenie i energia ludzi, którzy przyjeżdżają do naszego kraju w poszukiwaniu lepszego życia dla siebie i swoich dzieci - żeby realizować +amerykański sen+ - współtworzą społeczną, polityczną i gospodarczą strukturę kraju" - napisano.

Reklama

W weekend sąd apelacyjny odrzucił wniosek amerykańskiego resortu sprawiedliwości, który chciał natychmiastowego uchylenia decyzji sędziego federalnego Jamesa Robarta. W piątek wydał on nakaz wstrzymania dekretu Trumpa. Sąd apelacyjny dał obu stronom więcej czasu na przedstawienie pełnej dokumentacji.

Motywowany kwestiami bezpieczeństwa i walką z terroryzmem dekret wydany przez Donalda Trumpa zawiesza do odwołania przyjmowanie uchodźców z Syrii, a uchodźców z innych krajów - na 120 dni. W tym czasie władze USA mają sprawdzić, z których krajów uchodźcy stanowią najmniejsze ryzyko. Dekret przewiduje także wstrzymanie przez 90 dni wydawania amerykańskich wiz obywatelom krajów muzułmańskich mających problemy z terroryzmem. Dotyczy to obywateli Iranu, Iraku, Syrii, Sudanu, Libii, Somalii i Jemenu. (PAP)