- Jeśli pojawi się wirus indyjski i będzie bardzo groźny, będziemy proponować rozpoczęcie roku w trybie hybrydowym, aby całkowicie nie przechodzić do nauki stacjonarnej. Ale na razie takiego zagrożenia nie ma - mówi Przemysław Czarnek, minister edukacji i nauki.
Rozdaję medale? Pięć medali to rozdawnictwo? Nauczycieli będziemy odznaczać w dniu ich święta, a teraz przyszedł czas na odznaczenia ludzi, którzy wykazali się osiągnięciami w zakresie edukacji w sferze pozaszkolnej. Ostatnio otrzymało je małżeństwo, które sfinansowało kampanię „Kochajcie się mamo i tato”, którą widzieliśmy na bilbordach. W całej Polsce zrobiły one kapitalną pracę dotyczącą ochrony życia i edukowania o tym. Wartość życia i niewinność oraz ufność dzieci to jest piękny, pozytywny przekaz edukacyjny.
Szanse na medal ma każdy, kto złoży odpowiedni wniosek i go odpowiednio uzasadni wskazując na wybitne zasługi na rzecz edukacji. Jednak dyrektor, który promuje ideologię LGBT, jawnie szkodliwą dla społeczeństwa i jego przyszłości, szans u mnie na takie oznaczenie nie ma.
Zobacz co w Karcie Nauczyciela
Pan Broniarz ma już medal KEN, dostał go dawno temu, w 2000 roku. Dziś trzeba podkreślić, że szef ZNP nie działa na rzecz nauczycieli, ale własnej kariery zawodowej, jako aktywny polityk lewicy.
Do czego zmierzają te pytania?
Medale są dla ludzi, który zasłużyli się oświacie i wychowaniu młodzieży. Trzeba złożyć wniosek i odpowiednio go uzasadnić. Pan Baszczyński medal KEN również już ma. Otrzymał go w 2010 roku.
Mówi to pan, czy powtarza głupoty opozycji? Ja chcę stworzyć w edukacji takie same rozwiązania, jakie są w ministerstwie nauki, gdzie minister może tworzyć programy i przedsięwzięcia. Nie są to pieniądze inwestycyjne.
W ramach konkursu, który ogłoszę, do którego będą mogli przystąpić wszyscy – na wyjazd do domu kultury ludowej prowadzonej przez Zespół Pieśni i Tańca Mazowsze, na wyjazd do muzeum rodziny Ulmów, albo śladami Kardynała Wyszyńskiego, czy do Centrum Nauki Kopernik.
Obecnie jestem umówiony z wójtem z PSL, dla którego uzasadniałem wniosek o dodatkowe środki na szkołę, która jest w katastrofalnym stanie. Otrzyma finansowanie z budżetu. Niech opozycja nie mierzy wszystkich swoją straszną miarą partyjniactwa i kolesiostwa. Te czasy się dawno skończyły.
Jeszcze raz zapytam szczerze – chcemy rozmawiać poważnie, czy też powtarzać głupoty opozycji? W resorcie nauki są przepisy, które pozwalają ministrowi organizować określone programy. Zmiana polega tylko na ich ujednoliceniu z procedurami obowiązującymi w resorcie edukacji. Tym bardziej jest to zasadne, że te dwa urzędy zostały połączone.
To byłoby znakomite, jeśli wszyscy doszliby do takiego wniosku. Póki co proponujemy kilka rozwiązań, bo status zawodowy nauczyciela musi uleć zmianie. Musi też poprawić się atrakcyjność i wzmocnić etos zawodu, a przez to jakość kształcenia dzieci.
Szefowie związków zawodowych to nie są wszyscy nauczyciele. Wszyscy zgadzamy się z tym, że nauczyciel powinien więcej zarabiać, więcej poświęcać czasu na pracę z uczniami i mieć większą elastyczność pracy. Nikt nie ma nic przeciwko nauczycielowi, który pracuje ponad 40 godzin tygodniowo z czego 18 godzin przy tablicy. Nie chcemy, by pracowali więcej, tylko więcej czasu poświęcali uczniom, a mniej biurokracji.
Już wielu tych nauczycieli pracuje na półtora etatu. My zapewnimy im tylko pewną stabilizację i odbiurokratyzowanie.
No właśnie i wykonywać pracę bez zbędnej biurokracji. To są wszystko transparentne rozwiązania, które mają zapewnić godne wynagrodzenia ludziom wchodzącym do zawodu. Jeśli związki wszystko będą negować, to nie wiem czy nauczyciele będą wciąż je popierać, bo przecież każdy potrafi liczyć i widzi, że pracując tyle samo, tylko ze z większymi efektami dla ucznia, otrzyma wyższe wynagrodzenie.
A my trzymamy się swoich wyliczeń, z których wynika, że subwencja oświatowa na ten cel wzrośnie o kilka miliardów złotych. Jak pan myśli, gdzie pójdzie ta nadwyżka? Do ZNP, czy do nauczycieli?
Będą chętni, ale pozostawiamy wybór, bo są nauczyciele, którzy chcą odejść na emeryturę za rok, dwa czy trzy, więc pozostawiamy im na ten czas takie rozwiązanie.
Te 50 dni roboczych do wykorzystania w ciągu roku szkolnego, a nie tylko w wakacje i ferie, są uzgodnione z nauczycielami, dyrektorami, a nie z przedstawicielami strony politycznej, jakim jest pan Broniarz.
Urlop ma być elastyczny.
Chcemy uprościć ten system i zrezygnować z opasłych teczek gromadzonego materiału, którego nikt nie czyta. Nie jesteśmy jednak zamknięci na dialog ze związkami i tu pewne zmiany mogą się jeszcze pojawić.
Być może tak jest, ale zauważamy też, że samorządy ze zrozumieniem i bardziej konstruktywnie od związkowców podchodzą do naszych zmian. Jedni i drudzy będą zbliżać się do porozumienia.
Zgadzam się i przewiduję też, że będzie w tym celu przygotowany jakiś protokół rozbieżności.
Jestem przeciwnikiem rozbudowanej oceny nauczyciela przez ucznia i rodzica, bo to burzy jego autorytet.
Odchodzimy od ewaluacji, bo to była nadmierna biurokracja. Kuratorzy nie będą oceniać nauczycieli.
Nie będzie to nic nadzwyczajnego.
To bardzo incydentalne. To jest kwestia narzędzi, które organ nadzoru pedagogicznego powinien mieć. Jeśli uchybień się nie usuwa, to musi być jakieś narzędzie, które do tego zmusi szefa placówki. Nie będzie to potrzebne dla 99 proc. dyrektorów, a jedynie jednego procenta, którzy pracując w dużych miastach, muszą ulegać presji prezydentów tych miast. A teraz będą mogli powiedzieć: nie mogę, bo kurator mnie zwolni.
Kurator wciąż nie będzie miał większości głosów w komisji.
Na kilkanaście. Tu musi być wypracowany pewien konsensus miedzy organem prowadzącym, a kuratorem, którego rola musi zostać wzmocniona. W wielu miejscach głos kuratora nie liczy się i nie można ocenić merytorycznie takich kandydatów. A to, że przedstawiciel komisji kuratoryjnej będzie miał pięć głosów, wynika tylko ze względów organizacyjnych.
Rozkładamy ten ciężar pomiędzy kuratora, dyrektora szkoły i rodziców.
Dokładnie tak. Nie może być sytuacji, że jedni rodzice się sprzeciwiają, a inni uważają, że może się takie spotkanie odbyć. To trzeba sprawdzić pod względem merytorycznym i zgodnością z programami nauczania. Chodzi o treści merytoryczne.
To jest zadanie samorządów i ich rolą jest utrzymywanie szkół oraz płacenie nauczycielom.
Być może w niedługiej przyszłości tak się stanie, że nauczyciel otrzyma wynagrodzenie bezpośrednio z budżetu i będzie funkcjonariusza państwowym. A co do edukacji pozaszkolnej, są do tego domy kultury, remizy i tam, jeśli jakaś część rodziców i samorządy będą chciały, można przecież uczyć bez nadzoru kuratorium i na tematy spoza podstawy programowej.
Nie. Religia jest elementem edukacji, która na podstawie prawa i podstaw programowych może być uczona w szkole. A poza tym religia uczy systemu wartości właściwych dla cywilizacji łacińskiej, chrześcijańskiej, w której żyjemy od ponad 1000 lat i większość społeczeństwa życzy sobie, by w takiej cywilizacji żyli także ich potomkowie.
Pracujemy nad tym i chcemy, aby każdy uczeń uczył się etyki lub religii.
Nauczyciele będą mieli możliwość ukończenia studiów podyplomowych z zakresu etyki.
Te pieniądze będą przeznaczone tylko na zajęcia wspomagające. Jak na dwa tygodnie obowiązywania rozporządzenia i krótki czas nauki stacjonarnej, to zainteresowanie jest duże – blisko 2 tys. szkół. Większość i tak sięgnie po te zajęcia już we wrześniu. W tym roku szkolnym jest już 351 placówek, które realizują te zajęcia, a 1,5 tys. kolejnych zapisało się na wrzesień i z każdym tygodniem będzie ich przybywać. Daliśmy dowolność dyrektorom, nauczycielom i rodzicom. Proponujemy takie możliwości, a nie zmuszamy, aby nam nie zarzucano, że uczniowie mają za dużo materiału.
?
Być może, jeśli nie będziemy mieli wyjścia.
Scenariusze są takie, że jeśli pojawi się wirus delta – indyjski i będzie bardzo groźny, to będziemy proponować rozpoczęcie roku w trybie hybrydowym, aby całkowicie nie przechodzić do nauki stacjonarnej. Ale póki co takiego zagrożenia nie ma.
Tego jeszcze nie ustaliliśmy. Mam nadzieje, że zaszczepi się jak najwięcej dzieci i wirus nie będzie już taki groźny.
Jedno moje dziecko jest już zaszczepione, drugie czeka na sczepienie, wspólnie z żoną też jesteśmy zaszczepieni.
Rozumiem obawy rodziców i państwa Elbanowskich, dlatego szczepienia nie są obowiązkowe. Pamiętajmy jednak, że osoby zaszczepione nie umierają i nie przechodzą ciężko tej choroby. Dlatego apeluję: szczepmy się.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu