Indywidualna nauka dla pierwszaków: Klasy nawet dla trzech uczniów

szkoła, uczniowie, lekcja
Według szacunków resortu edukacji 1 września do pierwszej klasy szkoły podstawowej trafi 210 tys. uczniów. ShutterStock
22 sierpnia 2016

Będą utworzone oddziały liczące tylko trzech uczniów. Samorządy mimo wysokich kosztów nie chcą się narażać rodzicom, którzy w tym roku wysyłają dzieci do pierwszej klasy.

2640116-planowanie-nowego-roku-szkolnego.jpg
Planowanie nowego roku szkolnego 2016/2017

Opiekunowie, podejmując przed rokiem decyzję o odroczeniu swojego dziecka w obowiązkach szkolnych zapewnili im komfortowe warunki nauki. Powód? Ich pociechy trafią do małych oddziałów i to nie zmieni się przez cały okres ich edukacji szkolnej. Często warunki będą mieć podobne do oferowanych przez prywatne szkoły – twierdzą szefowie publicznych placówek.

Większość została w przedszkolu

Według szacunków resortu edukacji 1 września do pierwszej klasy szkoły podstawowej trafi 210 tys. uczniów. W poprzednich latach bywało ich nawet dwukrotnie więcej. Będą to przede wszystkim odroczone w ubiegłym roku sześciolatki. Kolejny rocznik, decyzją obecnego kierownictwa resortu edukacji, do szkoły iść może, ale nie musi. I aż 82 proc. sześciolatków wybrało przedszkole.

Tam gdzie kandydatów do pierwszej klasy jest zbyt mało (7 lub mniej), samorządy mające do 5 tys. mieszkańców mogą zrezygnować z tworzenia klas. Taką możliwość daje im przepis przejściowy zawarty w art. 8 ustawy z 29 grudnia 2015 r. o zmianie ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2016 r. poz. 35). W większych aglomeracjach zrezygnować z utworzenia pierwszej klasy można, jeśli dzieci będzie 11 lub mniej.

Z sondy DGP wynika jednak, że samorządy rzadko korzystały z takiego rozwiązania. W efekcie np. w Głubczycach klasa będzie mieć tylko trzech uczniów. W gminie Spytkowice oraz w Suchej Beskidzkiej oddział będzie liczył ośmioro uczniów. Tyle samo będą miały najmniejsze klasy w Grodkowi oraz Żarnowcu. Z kolei najmniejsze oddziały, jakie zostały utworzone w Bielsku Podlaskim, mają po 10 dzieci.

Wszystko dla dzieci (i rodziców)

– To pokazuje, że samorządy nie oszczędzają na oświacie. Koszt jednego ucznia w małym oddziale wynosi ponad 20 tys. zł, a subwencja na małe wiejskie szkoły to niewiele ponad 9 tys. zł – mówi Marek Olszewski, wójt Lubycza, przewodniczący Związku Gmin Wiejskich. Dodaje, że włodarze nie chcą się narażać rodzicom oczekującym możliwości nauki dzieci w pobliskiej szkole.

Podobnego zdania są inni samorządowcy. – W ubiegłym roku w dwóch szkołach w klasie pierwszej miałem w sumie ponad 80 dzieci, a w tym będę ich odpowiednio 7 i 10. Nie zdecydowaliśmy się na dowożenie dzieci do jednej placówki, bo te są oddalone o kilkanaście kilometrów. Z domu musiałyby wychodzić już o godz. 6.30 – przyznaje Jerzy Kazimierz Sochacki, wójt gminy Szczawin Kościelny (woj. mazowieckie).

Z kolei Jan Robak, kierownik gminnego zespołu obsługi szkół i przedszkoli w Jędrzejowie, wylicza, że u niego klasy będą liczyły od 7 do 20 uczniów, a w połowie z 12 placówek nie udało się utworzyć pierwszych klas.

Również w dużych miastach tworzone są małe klasy. W Gdańsku pozostawiono oddział z 11 dziećmi, w Krakowie z zaledwie 6. W Poznaniu najmniejsze oddziały mają liczyć po 14 uczniów (średnio zaś będzie 18,7). W Białymstoku najmniej liczna klasa ma liczyć 15 uczniów.

Tak małymi oddziałami, jakie w tym roku będą mieć publiczne podstawówki, zazwyczaj nie mogą się pochwalić nawet prywatne szkoły, które co do zasady miały mieć bardziej kameralne klasy. – W przypadku oddziałków kilkuosobowych możemy wręcz mówić o nauczaniu indywidualnym – uważa Marek Olszewski. Co ważne, efektem reformy jest też wycofanie się wielu samorządów z systemu dwuzmianowego nauczania.

Lepsza jakość nauczania

Na liczebności klas poprawa warunków nauczania się nie kończy. – W tym roku szkolnym dodatkowo zostali zatrudnieni psycholog, logopeda, nauczyciel wspomagający i specjalista gimnastyki korekcyjnej – wylicza Marta Więch z wydziału edukacji i spraw społecznych Urzędu Miejskiego w Nowym Dworze Mazowieckim.

– W każdej z naszych 14 placówek przeprowadzono lub trwają remonty obiektów sportowych, sal lekcyjnych, dwa budynki są termomodernizowane, wymieniane są instalacje elektryczne i hydraulika – wylicza Janina Plichta z wydziału oświaty i edukacji Urzędu Miejskiego w Kartuzach. Placówki są też doposażane w meble, wykładziny i pomoce edukacyjne.

– W miarę zgłaszanych potrzeb, w celu zapewnienia optymalnych warunków realizacji zadań opiekuńczych szkoły, prezydent zatwierdza dodatkowe etaty wychowawców świetlic oraz asystenta nauczyciela w klasach I–III lub asystenta wychowawcy świetlicy – chwali się Beata Krzyżanowska, rzecznik prezydenta Lublina.

Również w Krakowie w kilku szkołach trwa rozbudowa, a także zapewniane są dodatkowe zajęcia, w tym z języka obcego. Z kolei w Bochni mimo spadku liczby uczniów w pierwszej klasie nie zdecydowano się na ograniczenie liczby nauczycieli, a także personelu wspomagającego pracę szkół.

Polecany produkt: Karta Nauczyciela >>

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.