- Histeria ZNP, a także samorządów, nie ułatwia zmian. Zamiast partycypować w partnerskiej dyskusji na temat najlepszych rozwiązań, straszą nauczycieli i rodziców - mówi Anna Zalewska.
To nie ja namieszałam, tylko niektóre samorządy, w tym m.in. Warszawa. Nie chcą respektować prawa rodzica do pozostawienia sześciolatka w dotychczasowej placówce. Wprowadziliśmy bardzo proste rozwiązanie. To rodzic decyduje, czy jego dziecko zostanie w przedszkolu, czy pójdzie do pierwszej klasy szkoły podstawowej. Niestety dla części samorządów dziecko jest pieniądzem i niekoniecznie samorządy te liczą się z potrzebą zabezpieczenia jego emocji i talentu.
Nie mniej jednak w świat poszła informacje, że jeśli sześciolatki pozostaną w przedszkolach, budżet państwa zaoszczędzi na tym 1,6 mld zł rocznie.
To jest całkowita nieprawda powielana przez opozycję. Gdy odkręcaliśmy reformę, jedną z moich pierwszych decyzji po uchwaleniu nowelizacji podwyższającej o rok obowiązek szkolny, było spotkanie z przedstawicielami samorządów, w szczególności dużych miast. Już wtedy zadeklarowałam, że będziemy analizować subwencję oświatową. Od 2003 r. nie została ona zinwentaryzowana. Dlatego poinformowałam samorządy, że znajdziemy takie rozwiązanie, z którego wszystkie strony będą zadowolone. Chcemy, aby już za rok, gminy więcej otrzymywały na sześciolatka bez względu na to, gdzie on pójdzie – do szkoły, czy przedszkola.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.