Samorządy niechętnie współpracują z niepublicznymi placówkami i rzadko ogłaszają dla nich konkursy na dodatkowe miejsca dla dzieci. Nawet kosztem braku miejsc dla trzylatków.
Samorządy narzekają, że przez sześciolatki, które zostaną w przedszkolach, nie będzie miejsca dla trzylatków. Z drugiej strony zakładają, że z powodu niżu demograficznego liczba dzieci objętych wychowaniem przedszkolnym w kolejnych latach będzie spadać. W efekcie rzadko decydują się na tworzenie dla nich nowych miejsc. Nie chcą też zapraszać niepublicznych placówek do powszechnej rekrutacji.
Od września 2014 r. samorządy mogą tworzyć dodatkowe miejsca w przedszkolach przy współpracy z prywatnymi placówkami. Wystarczy, że ogłoszą konkurs i wyłonią w nim niepubliczne przedszkole. Rodzic, posyłając do niego dziecko, ponosi takie same opłaty, jak ustalone są w samorządowych oddziałach. W zamian niepubliczne przedszkola otrzymują dotacje w kwocie 100 proc. kosztów, jakie gmina ponosi przy utrzymaniu jednego przedszkolaka (ok. 700 zł miesięcznie). Nie może jednak od rodziców pobierać czesnego. Jeśli prywatne przedszkole nie zdecyduje się na przystąpienie do powszechnej rekrutacji, dostaje 75 proc. dotacji i ma prawo pobierania czesnego.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.