Nowy sędzia Sądu Najwyższego żali się na kolegów

Sąd Najwyższy
Nie zostały przedsięwzięte kroki zmierzające do koleżeńskiego traktowania nowych sędziów SNShutterStock
16 października 2019

„Jako znacznie młodszy stażem i wiekiem wyciągnąłem natychmiast dłoń na przywitanie pana Prezesa. Reakcją pana Prezesa było demonstracyjne «wstrzymanie» wyciągniętej do niego na powitanie dłoni. Musiałem czekać długą chwilę z dłonią zawieszoną w powietrzu nim p. Prezes Zabłocki (wyraźnie się ociągając) zdecydował się – w końcu – podać mi dłoń”. Tak swoje pierwsze spotkanie ze Stanisławem Zabłockim, prezesem kierującym pracami Izby Karnej SN, opisuje Antoni Bojańczyk, jeden z tzw. nowych sędziów SN.

Tego typu barwnych opisów sądowych perypetii sędziego Bojańczyka jest zresztą dużo więcej. Można się z nimi zapoznać, czytając pismo skierowane do Małgorzaty Gersdorf, I prezes SN. Podawane tam przykłady mają być dowodem na to, że osoby powołane do SN w ramach budzącej wątpliwości natury konstytucyjnej procedurze nominacyjnej są sekowane przez starą ekipę SN. Pismo trafiło także do prezydenta oraz Krajowej Rady Sądownictwa, która wczoraj przekazała je do komisji etyki.

Pozostało 78% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.