Projekt senacki chce wymienić cały aparat wyborczy w miesiąc, oddać obsadę kadrową politykowi, a gdyby PKW się sprzeciwiła – obejść ją przez Sąd Najwyższy. Równolegle Sejm uchwala odrębną nowelizację w tej samej materii. Czy ktoś panuje nad ważnym procesem legislacyjnym w zakresie prawa wyborczego na półtora roku przed wyborami? – pyta radca prawny Dariusz Lasocki, były członek Państwowej Komisji Wyborczej.
Senacki druk 638, złożony 18 lutego 2026 roku przez senatorów Koalicji Obywatelskiej zawiera w sobie propozycję przebudowy administracji wyborczej na skalę niespotykaną od 2017 roku. Projektowane jest bowiem zmniejszenie liczby komisarzy wyborczych (ze 100 do 49), ograniczenie ich kręgu wyłącznie do sędziów (obecnie mogą nimi być również osoby z wyższym wykształceniem prawniczym), przeniesienie kompetencji nominacyjnych z MSWiA na Ministra Sprawiedliwości. Dodatkowo projekt przewiduje natychmiastowe wygaszenie kadencji wszystkich komisarzy i urzędników wyborczych, pomimo, że art. 166 § 3 Kodeksu wyborczego wskazuje, iż komisarzy powołuje się na okres 5 lat.
Daleko idącą propozycją Senatu jest kompetencja zastępcza Sądu Najwyższego w razie bezczynności PKW co do powołania komisarzy a także instytucja sekretarza obwodowej komisji wyborczej z nadania wójta. Senatorowie debatują również nad przekazaniem Państwowej Komisji Wyborczej uprawnienia do ustalania w drodze uchwały liczby mandatów w okręgach. Jak się wydaje każda z tych zmian z osobna zasługiwałaby na pogłębioną debatę. Albowiem zmiany te tworzą razem konstrukcję, której spójność instytucjonalna budzi poważne wątpliwości. I nie, wątpliwości te nie są tylko moim udziałem. Obecny na posiedzeniu trzech połączonych komisji senackich (Ustawodawczej, Praw Człowieka i Praworządności, Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej) prof. Andrzej Jackiewicz podnosił, że jakkolwiek większość proponowanych rozwiązań mieści się w granicach swobody regulacji ustawodawcy, to uchwalenie projektu w obecnym kształcie rodziłoby istotne ryzyko skutecznego kwestionowania zgodności z konstytucją przynajmniej części wprowadzanych przepisów.
Mechanizm obejścia PKW
Zgodnie z projektem, jeśli PKW nie powoła nowych komisarzy wyborczych w terminie trzydziestu dni od wejścia ustawy w życie, komisarzy powoła Sąd Najwyższy. Naczelny Sąd Administracyjny w opinii do projektu krytykuje to rozwiązanie, wskazując, że tak głęboka zmiana struktury administracji wyborczej mogłaby nastąpić w okresie ciszy legislacyjnej, tuż przed wyborami parlamentarnymi. PKW zaś uważa tę regulację za zbędną. Komisja podkreśla, że w trzydziestopięcioletniej historii swego funkcjonowania jako stały organ wyborczy nigdy nie uchyliła się od wykonania ustawowych obowiązków.
Problem leży jednak głębiej niż w samym terminie powołania przedstawicieli PKW w terenie. Wyobraźmy sobie sytuację, w której Komisja uzna, że kandydaci przedstawieni przez Ministra Sprawiedliwości nie posiadają wystarczających kompetencji, czy też jak wskazuje art. 166 § 3 Kodeksu wyborczego i nie dają rękojmię należytego pełnienia tej funkcji i odmówi ich powołania. Co wtedy? Minister przedstawi tych samych kandydatów do Sądu Najwyższego – a SN ich powoła. Czyli Komisja li tylko w roli notariusza? To jest nieznany wcześniej mechanizm obejścia decyzji organu, który Kodeks wyborczy określa jako „stały" i „najwyższy" w dziedzinie wyborczej. To rozszczelnienie systemu administracji wyborczej i wprowadzenie nowego aktora, czyli Sądu Najwyższego. Pamiętać należy, że to ten sam Sąd Najwyższy – a ściślej Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych – orzeka o ważności wyborów. W projekcie Senatu SN oceniałby działania organów, które sam powołał. To jawny konflikt interesów.
Sędziowski monolit bez zabezpieczeń
Argument o apolityczności sędziów – fundament uzasadnienia projektu – jest w 2026 roku trudny do utrzymania bez zastrzeżeń. Przecież przez sam fakt powołania na urząd sędziego nie traci się sympatii ani poglądów politycznych. Sędziowie w ostatniej dekadzie weszli na barykady i nadal je okupując. Brak jest w uzasadnieniu projektu merytorycznego wyjaśnienia, co powrót do modelu sędziowskiego ma poprawić w stosunku do obecnego stanu rzeczy – w którym komisarzami mogą być również radcowie prawni, adwokaci czy notariusze. Dlaczego senatorowie nie idą dalej i nie wrócą do sędziowskiego składu PKW? Przecież zmiany te (w roku 2017) zostały przez ówczesną opozycję (Koalicja Obywatelska, PSL) mocno oprotestowane jako „powrót do PRL”, „powrót do czasów stalinowskich” czy „polityczny zamach na PKW”.
Przypomnieć należy, że w wyborach na urząd Prezydenta RP w roku 2020 nastąpiły masowe rezygnacje sędziów z zasiadania w okręgowych komisjach wyborczych, co spowodowało poważne problemy z obsadą personalną. PKW sobie poradziła, ale nie fundujmy jej więcej tych wyzwań. Uzależnienie całego aparatu wyborczego od jednej grupy zawodowej oznacza w obecnym klimacie konfliktu, że wielce prawdopodobne jest, iż nie będzie kim przeprowadzić wyborów. Nie trzeba już chyba dodawać, że obecny Minister Sprawiedliwości nie zaproponuje nikogo z grupy 3000 sędziów powołanych przez obecną Krajową Radę Sądownictwa. A zatem dyskryminacja i wybiórczość.
Sekretarz z nadania polityka-wójta i chaos legislacyjny
Senatorowie, pomni w ich ocenie problemów w obwodowych komisjach wyborczych w roku 2025 r. proponują powołać instytucję sekretarza komisji wyborczej. Byłaby to w zamyśle Senatu osoba powoływana przez komisarza spośród kandydatów zgłaszanych przez wójta. Wójt jest czynnym politykiem (nawet jeżeli tylko lokalnym) i jednocześnie zwierzchnikiem służbowym pracowników gminy. To z tej grupy miałby się rekrutować sekretarz. A jego kompetencje i uprawnienia byłyby szerokie. Faktyczny nad-przewodniczący obwodowej komisji wyborczej miałby koordynować przeliczanie kart, sprawdzać głosy, sporządzać protokół. To wszystko, w połączeniu z brakiem jakiegokolwiek wpływu komitetów wyborczych na obsadzenie tej funkcji budzi duże wątpliwości co do tej funkcji.
Tymczasem równolegle z pracami w Senacie procedowana jest nowelizacja Kodeksu wyborczego w … Sejmie. Pod koniec marca br. niższa izba parlamentu uchwaliła zmiany wprowadzające instytucję … sekretarza w niemal identycznej konstrukcji prawnej. Dwa równoległe procesy legislacyjne w tej samej materii, prowadzone przez obie izby parlamentu świadczą o chaosie, który trudno pogodzić z postulatem stabilności prawa wyborczego.
PKW zdecyduje o mandatach
Projektowane zmiany przewidują przyznanie Państwowej Komisji Wyborczej kompetencji do ustalania w drodze uchwały liczby mandatów poselskich w poszczególnych okręgach wyborczych z coroczną weryfikacją na podstawie danych z Centralnego Rejestru Wyborców, czyli tzw. stosowanie korekty demograficznej. Potrzeba dostosowania liczby mandatów do zmian ludności jest realna i od dawna postulowana w szczególności przez PKW. Niestety przy obecnym składzie PKW – i piszę to jako bliski obserwator jej działań w kadencji rozpoczętej w 2023 r. – uprawnienie takie rodzi to ryzyko instrumentalizacji. Bardziej właściwym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie ustawowego algorytmu automatycznego przeliczania – mechanizmu, a nie uznaniowej uchwały organu o mieszanej legitymacji.
Uzasadnienie, którego nie ma
Uzasadnienie projektu, którego spikerem jest senator Waldy Dzikowski jest lakoniczne i operuje tezą o „rekordowej liczbie protestów wyborczych" po wyborach prezydenckich 2025 roku, która jest katalizatorem zmian w Kodeksie wyborczym. To jak się wydaje prawda ekranu. Prawda czas bowiem jest taka, że dziesiątki tysięcy tych protestów (złożonych do SN) było wadliwych, niepełnych lub powielanych metodą kopiuj-wklej. Zarzuty wobec członków obwodowych komisji nie wytrzymały próby w prokuraturze, są umarzane. Błędy uznano za błędy a nie świadome fałszowanie. Na tak kruchym fundamencie nie buduje się nowego gmachu regulacji wyborczych. Jasne, administracja wyborcza potrzebuje reform, musi reagować na zmieniające się otocznie i wyzwania. Trzeba więc podejmować i prowadzić proces swoistego aggiornamento ale w sposób przemyślany, konsensualny i z odpowiednim wyprzedzeniem. Nie na rok przed wyborami, nie w trzydzieści dni i nie pod dyktando jednego ministra.
Autor jest radcą prawym, ekspertem w dziedzinie prawa wyborczego i administracyjnego, byłym radnym w Warszawie (2010-2020) i byłym członkiem Państwowej Komisji Wyborczej (2020-2024).
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu