Rozwodnicy nie są już obłożeni społeczną klątwą. Ale za ich decyzję cenę nadal płacą dzieci

rozwód
Związków, które ulegają rozpadowi, jest coraz więcej. Szacuje się, że co trzecie małżeństwo nie ma szans. ShutterStock
13 października 2018

Rozwodzący się nie są już postrzegani jako gorsi. Ludzie wchodzą w kolejne związki, układają sobie życie na nowo. Dobrze by było, żeby wybory dorosłych nie wpływały negatywnie na dzieci.

Na numer telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży z patologicznych środowisk, zagrożonych przemocą psychiczną i seksualną, dzwoni kobieta. Wypytuje dyżurującą psycholog o to, w jaki sposób poznać, że dziecko jest molestowane seksualnie. I jak dowieść, że robi to jego ojciec. – Proszę ją, aby opowiedziała dokładniej, o co chodzi, bo może będę mogła jej jakoś pomóc, a ona, że się rozwodzi i szuka sposobu, aby odebrać mężowi dziecko – opowiada Ina Pohorecka, psychoterapeutka. To zdarzenie miało miejsce kilka lat temu. Od tej pory przez jej gabinet przewinęło się wiele osób, których związek uległ erozji i które toczyły spory o opiekę nad dzieckiem. Jednak tamta historia najmocniej zapadła jej w pamięć. Może dlatego, że kobieta mówiła bez emocji. I wcale się nie wstydziła, że chce kłamliwie oskarżyć człowieka, którego jeszcze niedawno wielbiła na tyle, by wyjść za niego za mąż i mieć z nim dzieci.

Takich spraw każdego dnia rozgrywa się przed sądami tysiące. Bo związków, które ulegają rozpadowi, jest coraz więcej. Szacuje się, że co trzecie małżeństwo nie ma szans. W 2016 r. zawarto w Polsce 193 tys. małżeństw, w tym samym czasie orzeczono ponad 65 tys. rozwodów. To trzy razy tyle, ile pod koniec lat 80. W większości spraw kartą przetargową między walczącymi ze sobą partnerami były dzieci. Nie prowadzi się takich statystyk, ale według stołecznej mecenas Adrianny Gumowskiej, której kancelaria specjalizuje się w tego typu przypadkach, można powiedzieć, że w 80 proc. spraw rozgrywka dotyczy kwestii opieki nad dziećmi. Przy czym w większości tego typu konfliktów mężczyźni stoją na z góry przegranej pozycji. Nawet jeśli to nie oni są winowajcami rozpadu małżeństwa, sądy – a najczęściej osobą rozstrzygającą jest kobieta – biorą stronę kobiet. Historie, które przytaczam, są wybrane w sposób subiektywny, spośród wielu innych, mniej drastycznych, sprawiedliwiej prowadzonych. Opowiadając o nich, postanowiłam przyjąć narrację mężczyzn, dla zachowania równowagi, której poskąpiła im Temida. Opierałam się na rozmowach z bohaterami, prawnikami oraz lekturze dokumentów, do których miałam dostęp. Ze względu na ochronę danych osobowych, dobro małoletnich oraz niejawność postępowań w sprawach rodzinnych, zanonimizowałam moich bohaterów.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.