Niedawne zapowiedzi zmian w mediach publicznych przypomniały o opłacie audiowizualnej, od kilku lat promowanej przez przedstawicieli resortu kultury. W założeniu twórców tego pomysłu opłata audiowizualna miałaby zastąpić obowiązujący aktualnie abonament RTV, jednak w przeciwieństwie do abonamentu miałaby objąć wszystkich potencjalnych, a nie tylko faktycznych odbiorców sygnału radiowo-telewizyjnego.
W nazewnictwie stosowanym w odniesieniu do danin publicznych opłatami przyjęto określać te obciążenia nakładane na obywateli, które wiążą się z pewnym ekwiwalentem ze strony państwa lub organu administracji. Przykładem może być opłata skarbowa za wydanie zaświadczenia przez urząd skarbowy. Podatki, dla odmiany, są świadczeniami, którym nie towarzyszy żadne skonkretyzowane świadczenie ze strony państwa. Niestety opłata audiowizualna – w założeniu twórców tego pomysłu rozliczana wraz z zeznaniem PIT lub doliczana do rachunku za energię elektryczną – byłaby opłatą tylko z nazwy, a pod względem treści – kolejnym podatkiem. Rezygnacja z korzystania z sygnału RTV nie zwalniałaby bowiem z obowiązku uregulowania opłaty audiowizualnej.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.