Brak ubrań ochronnych dla lekarzy POZ to problem równie wielki jak w szpitalach. Wystarczy kontakt z jednym zakażonym pacjentem, a cała przychodnia powinna zamknąć się na kwarantannę
Do niepublicznej przychodni w Warszawie trafia pacjent. Rocznik 1946. W gabinecie podczas badania okazuje się, że przyjechał z miejscowości, gdzie w ostatnich dniach przybywało lawinowo osób zakażonych koronawirusem, a tamtejszy szpital musiał ewakuować leczonych. Mężczyzna ma gorączkę, kaszel, szmery w płucach. Badająca go lekarka postanawia wezwać karetkę. – Tym bardziej że mężczyzna deklarował problemy z sercem, co powodowało, że był w gronie osób szczególnie zagrożonych – opowiada, prosząc o anonimowość. W tym konkretnym przypadku zaważyła też informacja, że pacjent miał kontakt z sąsiadami, którzy niedawno wrócili z Niemiec.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.