Zagrożeniem są nie tylko pacjenci, który wrócili z zagranicy. Zakażamy się już między sobą

Brak ubrań ochronnych dla lekarzy POZ to problem równie wielki jak w szpitalach. Wystarczy kontakt z jednym zakażonym pacjentem, a cała przychodnia powinna zamknąć się na kwarantannę

Do niepublicznej przychodni w Warszawie trafia pacjent. Rocznik 1946. W gabinecie podczas badania okazuje się, że przyjechał z miejscowości, gdzie w ostatnich dniach przybywało lawinowo osób zakażonych koronawirusem, a tamtejszy szpital musiał ewakuować leczonych. Mężczyzna ma gorączkę, kaszel, szmery w płucach. Badająca go lekarka postanawia wezwać karetkę. – Tym bardziej że mężczyzna deklarował problemy z sercem, co powodowało, że był w gronie osób szczególnie zagrożonych – opowiada, prosząc o anonimowość. W tym konkretnym przypadku zaważyła też informacja, że pacjent miał kontakt z sąsiadami, którzy niedawno wrócili z Niemiec.

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.