Premier Beata Szydło zapowiada nowe otwarcie mieszkaniowe – tym razem mają to być lokale dla mniej zamożnych. Polska, tak jak to jest w wielu krajach Europy Zachodniej, miałaby postawić na tanie mieszkania na wynajem. Miałyby być one budowane na gruntach należących do Skarbu Państwa. Dlatego koszt budowy też byłby niski – nie przekraczałby 3 tys. zł za mkw. Takie mieszkanie można by wynająć i w przyszłości dochodzić do własności. Miałoby to być tańsze od zaciągania komercyjnego kredytu i w dłuższej perspektywie wyeliminować zadłużanie się Polaków. Wielu dzisiejszym szczęśliwym właścicielom mieszkań, którym daleko do średnich europejskich powierzchni, kredyty spędzają sen z powiek przez 30 lat – czyli praktycznie przez całe zawodowe życie.
Jest jednak pewna wątpliwość. Czy rzeczywiście komunalna własność ma być docelowo sprzedawana? Polakom, zwłaszcza młodym, potrzeba więcej mobilności, zdolności przemieszczania się za pracą. A to oznacza, że gminy powinny dysponować pulą lokali na wynajem, a nie, jak dzisiaj, wieloletnimi kolejkami po komunalne M. Tak, by ktoś, kto znajduje pracę w jakimś miejscu, mógł się w nim osiedlić, wynajmując na początek niewielkie M1. Za czynsz ustalony tak, by dostępny był dla osoby zarabiającej najniższą krajową pensję (dziś to ok. 1350 zł na rękę). Gdy odliczymy opłaty na media, wyżywienie, ubranie i dojazdy do pracy, nawet zapominając o rozrywkach czy wakacjach, zostaje bardzo niewiele... Zdecydowanie za mało, by samorządom budowa i utrzymywanie takich mieszkań się opłacała.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.