Rząd definitywnie kończy z dotowaniem paliw z kieszeni podatników, co w obliczu wygaśnięcia tarcz osłonowych przełoży się na drastyczny wzrost kosztów tankowania na stacjach benzynowych. Wytrzymałość polskiego budżetu ma swoje nieprzekraczalne granice, a nakładające się na to ekstremalne napięcia geopolityczne na Bliskim Wschodzie zwiastują skokowe podwyżki cen benzyny i diesla już w najbliższych dniach. Kierowcy muszą przygotować się na nowy scenariusz rynkowy, w którym stawki za litr paliwa przebiją kolejne psychologiczne bariery.
Koniec finansowej kroplówki. Donald Tusk o limitach państwowej wytrzymałości
Podczas piątkowego briefingu prasowego premier Donald Tusk jednoznacznie uciął spekulacje dotyczące ewentualnego przedłużenia rządowego wsparcia dla rynku paliwowego. Szef rządu podkreślił, że państwo nie dysponuje nieograniczonymi środkami, które mogłyby bezterminowo sztucznie zaniżać realne koszty produktów naftowych. „Z budżetu nie możemy bez końca łożyć na utrzymanie niskich cen paliw. Wytrzymałość budżetu też ma swoje granice” – zadeklarował premier, dając czytelny sygnał, że dotychczasowy model osłonowy przeszedł do historii.
Zmiana retoryki rządu zbiega się w czasie z wygaszeniem kluczowych mechanizmów prawnych. Z dniem 30 czerwca zakończył się bowiem rządowy program „CPN”. Oznacza to formalny powrót do standardowych stawek podatkowych. Przestały obowiązywać przepisy regulujące obniżoną stawkę podatku VAT na niektóre paliwa – przede wszystkim benzyny i oleje napędowe – oraz zniesiono cenę maksymalną na stacjach benzynowych. Co więcej, już w połowie czerwca wygasły wcześniejsze regulacje zmniejszające obciążenie akcyzowe, co całkowicie odsłoniło rynek detaliczny na czynniki zewnętrzne.
Skokowy wzrost cen na stacjach benzynowych. Prognozy e-petrol.pl nie pozostawiają złudzeń
Na reakcję rynku nie trzeba było długo czekać, a tęsknota kierowców za wygaszonym pakietem „Ceny Paliwa Niżej” staje się coraz bardziej odczuwalna. Jak wskazują analitycy portalu e-petrol.pl, tylko na przestrzeni minionego tygodnia benzyna bezołowiowa Pb95 podrożała o 21 groszy, osiągając średnią cenę 6,99 zł za litr, natomiast olej napędowy zanotował wzrost o aż 26 groszy, przez co tankujący płacili przeciętnie 7,19 zł/l. Eksperci ostrzegają, że to dopiero początek fali drożyzny, a kolejny tydzień lipca przyniesie następne dotkliwe korekty cenników.
Według najnowszych prognoz analitycznych, w nadchodzących dniach cena popularnej „95-tki” ukształtuje się w przedziale od 7,09 do 7,22 zł za litr. Jeszcze głębiej do portfeli sięgną właściciele pojazdów z silnikami wysokoprężnymi – diesel ma kosztować od 7,51 do 7,65 zł/l. Z kolei benzyna 98-oktanowa zbliży się do granicy ośmiu złotych, osiągając pułap 7,99–8,15 zł/l, podczas gdy autogaz (LPG) podrożeje do poziomu 3,16–3,24 zł za litr. Tak dynamiczne zmiany wynikają bezpośrednio z faktu, iż w krajowych rafineriach odnotowano drastyczne, hurtowe podwyżki, które wywindowały notowania benzyny do najwyższych poziomów od 2022 roku.
Bliskowschodni pożar i rekordowe marże. Dlaczego produkty naftowe drożeją szybciej niż ropa?
Analiza struktury cenowej ujawnia, że obecny kryzys na stacjach ma głębokie podłoże międzynarodowe oraz technologiczne. Kluczowym czynnikiem stymulującym drożyznę jest drastyczny deficyt globalnych mocy przerobowych w rafineriach. Powoduje on, że gotowe produkty naftowe drożeją znacznie mocniej i gwałtowniej niż sam surowiec, co pozwoliło producentom paliw na wypracowanie historycznie wysokich marż rafineryjnych w ostatnich dniach. Sytuację rynkową dodatkowo destabilizuje powrót wysokiej premii za ryzyko geopolityczne.
Inwestorzy na światowych giełdach reagują skrajnie nerwowo na niepokojące doniesienia z Bliskiego Wschodu, gdzie doszło do eskalacji konfliktu i wznowienia amerykańsko-irańskich działań militarnych. Atmosferę podgrzały kolejne ataki USA na pozycje irańskie wykorzystywane do blokowania żeglugi, na co Teheran odpowiedział groźbą ponownego zamknięcia strategicznych cieśnin morskich. Oliwy do ognia dolały wypowiedzi prezydenta Donalda Trumpa, sugerujące bezpośrednie uderzenia w irańską infrastrukturę energetyczną, a także niepotwierdzone raporty o atakach dronowych na amerykańskie bazy w Jordanii oraz magazyny broni w Bahrajnie i Kuwejcie. Wszystko to sprawia, że rynek ropy pozostaje skrajnie wrażliwy na bodźce, a polscy kierowcy muszą ponieść koszty globalnych niepokojów oraz twardego realizmu budżetowego państwa.
Źródło danych: Kompilacja depesz PAP Biznes / PAP oraz raportu analitycznego portalu e-petrol.pl.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu