Dziedzictwo monokultury węglowej oznacza, że z budową atomu nie można zwlekać. Ale jako debiutant w energetyce jądrowej Polska nie może sobie pozwolić na luksus omijania procedur i zasad bezpieczeństwa. Zanim zaczniemy myśleć o deregulacji, nauczmy się szanować instytucje.
Kumulacja wyzwań, przed którymi stoi polska gospodarka w obszarze energii, jak rosnące koszty emisji CO2, perspektywa wygaszania elektrowni węglowych i wahania cen, jakie przyniesie rosnące znaczenie źródeł zależnych od pogody, sprawia, że jedną z najpilniejszych potrzeb staje się jak szybkie uruchomienie mocy jądrowych. Mają one być równocześnie kluczem do bezemisyjnego zasilania i do stabilizacji systemu energetycznego na długie dekady. Atom umożliwić ma zamknięcie lub wycofanie do rezerwy coraz kosztowniejszych dla odbiorców źródeł węglowych. Pozwoli na ograniczenie do niezbędnego minimum rozbudowy elektrowni gazowych. A przecież to wciąż nie wszystkie korzyści z wdrażania technologii jądrowych w Polsce. Jeszcze zanim z reaktorów – wybudowanych na Pomorzu czy w głębi kraju – popłynie do sieci prąd, inwestycje w atom przyniosą tysiące miejsc pracy i szansę na skok technologicznego i przemysłowego know-how. Ich realizacja oznacza wielkie wydatki dla państwa, ale korzyści, także te, które wiążą się z uniknięciem znacznie kosztowniejszych scenariuszy, wydają się bezsprzecznie większe.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.