Dogmatem liberalnej demokracji jest twierdzenie, że państwo powinno być świeckie. A gospodarka? Czy ona także powinna być świecka? Czy religijny naród prosperuje lepiej?
Globalnie rzecz biorąc, poziom religijności spadł średnio o 9 proc. pomiędzy 2005 a 2011 r. Religijność spadła w tym okresie niemal wszędzie, czy to w Europie, czy to w Stanach Zjednoczonych” – stwierdza prof. Holger Strulik z Uniwersytetu w Getyndze w opublikowanej w zeszłym roku pracy „Sekularyzacja i długoterminowy wzrost gospodarczy”. „Sekularyzacja może być zarówno przyczyną, jak i skutkiem wzrostu gospodarczego. Zeświecczona jednostka może odczuwać większą przyjemność z konsumpcji niż osoba religijna, ma więc większą motywację do ciężkiej pracy i do oszczędzania, by tę przyjemność odczuwać. Sprzyja to wzrostowi ekonomicznemu. Z kolei rosnący dochód osobisty zwiększa atrakcyjność świeckiej tożsamości w oczach kolejnego pokolenia” – podkreśla Strulik.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.