Z całego szeregu dobrych ekonomistów polecam państwu Simona Wrena-Lewisa z Oksfordu. To facet, który postawił sobie za cel udowodnienie, że większość decyzji ekonomicznych podejmowanych dziś w Unii Europejskiej to nie tylko nieskuteczne szamotanie się z kryzysem, lecz także przejaw opacznego rozumienia tego, czym jest rozsądna polityka ekonomiczna.
Wren-Lewis nie może na przykład pogodzić się z tym, że w zjednoczonej Europie nikt zdaje się nie traktować poważnie fundamentu ekonomii keynesowskiej, czyli tzw. kontrcyklicznej polityki fiskalnej. Dla przypomnienia: Keynes głosił, że wielu recesji można by uniknąć, gdyby w odpowiednim momencie zastosować stymulację fiskalną (zwiększyć wydatki państwowe). Nawet kosztem zwiększenia deficytu budżetowego. A potem (gdy koniunktura się poprawi) to zadłużenie spłacić. O tym, że polityka kontrcykliczna działa, przekonaliśmy się podczas najnowszego kryzysu. Sięgnęły po nią bowiem takie kraje, jak choćby Niemcy (kto pamięta wielomiliardowe programy nakręcania koniunktury). A w pewnym sensie również Polska, która w czasie pierwszej kadencji rządu Tuska na całego absorbowała środki unijne, pchała miliardy w program budowy autostrad i przygotowania do Euro 2012. Efektem było szybkie antykryzysowe odbicie i ucieczka z pułapki, w którą osunęło się wiele innych krajów – zwłaszcza południa Europy.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.