Bąk: Żółtodzioby i stary wyjadacz

Łukasz Bąk
Łukasz Bąk, szef sekretariatu redakcjiDGP
2 lutego 2018

 Pamiętam, jak prawie 20 lat temu Toyota wprowadzała na rynek pierwszą na świecie seryjną hybrydę – priusa. Prezes koncernu z pełną powagą oświadczył wtedy publicznie, że przyszłość motoryzacji należy do tego typu samochodów. Śmiechom nie było końca. Wyglądem auto przypominało obuch młotka, jego wnętrze było równie urodziwe co plastikowa butelka, a osiągi zbliżone do śpiącego leniwca. Z priusa szydzili wszyscy: kierowcy, eksperci, inne koncerny. – Japończycy to idioci. To się nie ma prawa udać – powiedzieli głośno Niemcy i wrócili do udoskonalania diesli.

3240090-magazyn-dgp-02-02.jpg
Magazyn DGP 02.02.18

Przez lata świat skupiał się na dokładaniu do spalinowych aut turbosprężarek i koni mechanicznych przy jednoczesnym zmniejszaniu pojemności ich silników, podczas gdy Toyota z japońską konsekwencją, pomalutku podążała drogą wyznaczoną przez priusa. Wprowadzała nowe modele, udoskonalała technikę, zafundowała hybrydową terapię też lexusowi. Sprzedaż rosła w piorunującym tempie – po kilkadziesiąt procent rocznie. Do tego pod adresem diesli pojawiły się oskarżenia, że trują bardziej niż papierosowy dym, a normy emisji spalin i dwutlenku węgla w Europie stały się tak rygorystyczne, że w końcu Niemcy zaczęli się drapać po głowie i pytać samych siebie: „A może by tak spróbować zainwestować w te hybrydy?”. Hans z BMW i Juergen z Mercedesa wpadli do działów zajmujących się rozwojem i krzyknęli do swoich ludzi: „Macie to zrobić tak samo, tylko lepiej!”.

Pozostało 99% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.