Grzyby. Wszędzie grzyby. Jak otwieram Facebooka i widzę zdjęcia, które wrzucają znajomi, to odnoszę wrażenie, że w ostatnich tygodniach wszyscy porzucili pracę, domy, rodziny – i poszli w las. Duże i małe, proste i pokrzywione, z trawy i spod krzaka, w siatkach, wiaderkach i koszykach. Do zbiorowego szaleństwa dołączyły się media opisujące historie Józiów, Rysiów i Krystyn oraz znalezionych przez nich okazów, które nie mieszczą się w kadrze normalnego aparatu, więc trzeba im robić ujęcia z odległości paru kilometrów. Witajcie w Rzeczypospolitej Polskiej Grzybowej!
O ile jeszcze jestem w stanie pojąć, że w weekend można uzbierać bagażnik borowików i podgrzybków, to kompletnie nie jestem w stanie ogarnąć tego, w jaki sposób można później to wszystko spożytkować. OK, trochę słoików zamarynowanych plus parę foliowych woreczków ususzonych do zimowej zupy, świątecznego bigosu i może jeszcze pierogów. Taki sam zestaw dla sąsiada, cioci, brata, koleżanek z pracy, kumpli syna ze studiów, przyjaciół oraz przyjaciół przyjaciół. Ale na litość boską, nadal zostaje wam 3/4 bagażnika.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.