Wrogie przejęcia. Żeby nie wylać dziecka z kąpielą… [OPINIA]

Trudno się dziwić obawom przed wrogim przejęciem spółek za ułamek ich wartości, ale każda taka interwencja państwa w procesy gospodarcze to duże wyzwanie dla ustawodawcy.
spółka firmaShutterStock
7 maja 2020

Dla gospodarki nastały ciężkie czasy. Zaburzone łańcuchy dostaw, mniejszy popyt czy podaż, złe nastroje inwestorskie i konsumenckie – to wszystko może mieć wpływ na pogorszenie wyników i obniżenie wyceny firmy, która w takiej sytuacji może stać się łatwym celem do przejęcia kontroli.

Oczywiście, że temat tzw. wrogich przejęć nie jest nowy, a pytanie o narodowość kapitału wraca cyklicznie w wypowiedziach polityków i dziennikarzy. Podobnie jak dylemat, czy lepiej w ogóle zabraniać „wrogich przejęć”, czy też wprawdzie zezwalać na transakcje, ale zachować prawo tzw. złotej akcji. Terminem tym określa się zapewnienie posiadaczowi akcji wpływu na strategiczne decyzje spółki, w większości przypadków dotyczy to blokowania niekorzystnych dla jej posiadacza postanowień.

Pozostało 94% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.