Autopromocja

Jabłoński: Polski biznes niewiele skorzysta na naszej prezydencji w Unii

Ireneusz Jabłoński z Centrum im. Adama Smitha
Ireneusz Jabłoński z Centrum im. Adama Smitha Fot. materiały prasoweDGP
29 czerwca 2011

Nie dokonano strategicznego wyboru branż, które mogłyby uchodzić za polską specjalność, jak więc promować gospodarkę? – pisze dla „DGP” Ireneusz Jabłoński z Centrum im. Adama Smitha.

Co mogą zyskać nasi przedsiębiorcy na polskiej prezydencji w UE? Zanim przejdziemy do analizy potencjalnych korzyści bądź ich braku, warto przypomnieć, w jakim otoczeniu politycznym i makroekonomicznym Polska będzie sprawowała swoje przewodnictwo.

Po pierwsze, traktat lizboński znacznie osłabił rolę i realne możliwości prezydencji, o czym mogliśmy przekonać się na przykładzie przewodnictwa Węgier. Po drugie, liderzy Unii, czyli Francja i Niemcy, a więc rzeczywista w niej władza, są obecnie skoncentrowani na poszukiwaniu rozwiązania problemów Grecji. A to, przy chęci uniknięcia ogłoszenia niewypłacalności tego kraju, w coraz większym stopniu przypomina ekonomiczną kwadraturę koła. W dodatku w kolejce czekają: Portugalia, Irlandia, Hiszpania i, być może, Włochy. I wreszcie po trzecie, kraje południa Europy są poważnie zaabsorbowane zdarzeniami w Afryce Północnej i wynikającymi z nich konsekwencjami, przede wszystkim nową falą emigracji. W takich obiektywnie trudnych warunkach przeprowadzenie w ciągu 184 dni polskiej prezydencji poważnego projektu politycznego czy też doprowadzenie do wdrożenia lub choćby przyjęcia istotnego rozwiązania gospodarczego wydaje się bardzo trudne. A znając ociężałość struktur unijnych, wręcz niemożliwe.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.