Sukcesem może być wypracowanie wspólnej zewnętrznej polityki energetycznej albo wyhamowanie celów ograniczania emisji CO2 – pisze dla „DGP” Henryka Bochniarz, prezydent PKPP Lewiatan.
Z kalendarium politycznego Unii Europejskiej wynika, że przez najbliższe trzy lata to właśnie Polska będzie najważniejszym krajem przewodzącym Radzie Europejskiej. Po Węgrzech w pierwszym półroczu 2011 r. będziemy działać w ramach trójki kolejno z Danią i Cyprem, po czym w następnych półrocznych kadencjach, aż do połowy 2014 r., rolę kraju przewodzącego Unii pełnić będą po sobie Irlandia, Litwa i Grecja, czyli akurat kraje najbardziej dotknięte ostatnim kryzysem gospodarczym i załamaniem finansów publicznych. Nic więc dziwnego, że oczekiwania wyrażane wobec polskiej prezydencji przez głównych aktorów sceny europejskiej, kraje i przedstawicieli organizacji pozarządowych oraz biznesu, są względnie największe.
Pamiętajmy tu o dwóch rzeczach – wraz z wejściem w życie traktatu lizbońskiego funkcja prezydencji stała się o wiele bardziej sformalizowana. Mniejszy jest stopień swobody w ustalaniu priorytetów, większość z nich została zawczasu uzgodniona z Komisją Europejską i przedstawicielami naszej oraz następnej trójki. Razem składa się to w wieloletni plan prac prawodawczych, włączając w to tak kluczowe kwestie, jak dyskusje nad następnym budżetem unijnym na lata 2014 – 2020.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.