Prok. Marek Pasionek przyznaje, że podczas spotkania z przedstawicielem FBI w ambasadzie USA prosił o przekazanie informacji ws. katastrofy smoleńskiej. Nie czuję się i nie byłem amerykańskim szpiegiem - mówi "Gazecie Polskiej codziennie".
Publikacja: 21 grudnia 2011, 05:46 Aktualizacja: 21 grudnia 2011, 07:41
"Nie kryłem, że odbyło się spotkanie w ambasadzie, a moim rozmówcą był przedstawiciel FBI, który kończył swoją misję w Polsce" - mówi prokurator odsunięty od śledztwa smoleńskiego. Jak dodaje, chodziło o przekazanie informacji nt. katastrofy. "Ale to nie ja przekazywałem Amerykanom informacje ze śledztwa, tylko swoich rozmówców prosiłem o przekazanie stronie polskiej ewentualnie posiadanych informacji" - podkreśla.
Pasionek mówi, że Amerykanie proponowali, by wymiana informacji nastąpiła między służbami specjalnymi obu państw
"Naczelny prokurator wojskowy zdecydował się jednak na oficjalny wniosek o pomoc prawną do Departamentu Sprawiedliwości USA. Ta oficjalna ścieżka nie przyniosła spodziewanych efektów w postaci oczekiwanych materiałów" - zaznacza.
"Wydaje mi się, że sama materia, o której mówimy, spowodowała, że Amerykanie odmówili przekazania posiadanych materiałów na drodze oficjalnej" - ocenia Pasionek.
Jak dodaje, chodzi o zdjęcia satelitarne, ewentualny nasłuch elektroniczny rozmów prowadzonych zarówno w samolocie, jak i na wieży kontroli lotów oraz ewentualnie inne materiały będące w dyspozycji amerykańskich specsłużb, które mogły okazać się przydatne.
"Do katastrofy doszło za granicą i w dużej mierze byliśmy zdani na pomoc prawną oraz materiały wytworzone przez Rosjan. Stąd wydaje mi się, że wszelka inicjatywa, jak ta z ambasadą, zmierzająca do pozyskania materiału dowodowego z różnych źródeł, była ze wszech miar wskazana. Dzisiaj zachowałbym się podobnie" - deklaruje śledczy.
1: Leo z IP: 89.79.50.* (2011-12-21 09:28)
Szkoda, ze na razie nie udało się uzyskać materiałów od Amerykanów. Przyjdzie jednak na to czas, że prok. Pasionek będzie nadal prowadził to śledztwo, którego tuskoludy tak się boją. UE też nie będzie chciała przechowywać morderców.
2: korina z IP: 89.17.225.* (2011-12-21 17:11)
Ale jaja. Prokuratora ukarali, bo chciał pozyskać dowody potrzebne do wyjaśnienia katastrofy.

Tomasz Jodłowiec, Kamil Glik i Michał Kucharczyk nie zagrają w mistrzostwach Europy w Polsce i na Ukrainie. Selekcjoner Franciszek Smuda zredukował listę powołanych piłkarzy do 23 nazwisk.