Chcę być prezydentem - zadeklarował dziś marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. Dodał, że marzy mu się prezydentura oparta jednoznacznie na świecie wartości i dokonaniach obozu Solidarności.
Komorowski obok szefa MSZ Radosława Sikorskiego jest potencjalnym kandydatem PO w wyborach prezydenckich.
"Prezydentura w Polsce może odegrać rolę taką, której Polacy oczekują od dawna, to znaczy może wystąpić w postaci czynnika łączącego państwo czy konsolidującego państwo, łączącego społeczeństwo, naród" - podkreślił w radiu TOK FM Komorowski.
"Marzy mi się prezydentura, która mogłaby być prezydenturą jednoznacznie opartą na świecie wartości i dokonaniach obozu Solidarności, ale taka, która by potrafiła powiedzieć: "wybaczam" drugiej stronie społeczeństwa" - podkreślił.
Komorowski powiedział, że chciałby zostać prezydentem, aby uczestniczyć w "wielkich, dobrych zmianach modernizujących Polskę w kierunku świata zachodniego". Jako pierwszy okres takich zmian wskazał rządy Tadeusza Mazowieckiego, drugi - Jerzego Buzka.
"Dzisiaj jest szansa na trzecią wielką zmianę"
"Wydaje się, że dzisiaj jest szansa na trzecią wielką zmianę - mówił o tym Donald Tusk przedstawiając zarysy planu politycznego, głębokiej modernizacji kraju" - zaznaczył Komorowski. Według niego konieczna jest przy tym zmiana konstytucji dotycząca funkcji prezydenta, "który zamiast czynnika utrudniającego reformy powinien być czynnikiem wspierającym".
Komorowski odniósł się także do planowanych przez PO zmian w ustawie zasadniczej. "Nie chcemy zmieniać konstytucji w sposób gwałtowny" - powiedział.
"Są doświadczenia, które wskazują na potrzebę pewnej korekty w konstytucji, ale widać gołym okiem, że żadnej bardziej zdecydowanej zmiany w konstytucji przed wyborami się nie da wprowadzić, bo nie ma większości wystarczającej" - powiedział marszałek.
21: B,m z IP: 83.10.79.* (2010-02-12 16:36)
Anty Wiktor jak anty.czlowiek.Pasuje to do tego aktywisty PO.Pozwolcie mu sie slinic.Moze sie zasklepi swoim jadem.

W Watykanie panuje wstrząs z powodu aresztowania papieskiego kamerdynera pod zarzutem kradzieży poufnych dokumentów. Skandal porównywany jest do tych z książek Dana Browna.