„Tak jak historia poddawała testowi wcześniejsze pokolenia, tak też testuje teraz nasze. Liczne kryzysy wystawiają na próbę nasze spojrzenie na świat” – pisze Eichholtz. Przypomina słowa pisarza Stefan Zweiga, który na początku lat 40. XX wieku w „Świecie wczorajszym” skarżył się na utratę bezpiecznego świata i życia, pozbawionego wojen.

Współczesne katastrofy to pandemia koronawirusa, atak Putina na Ukrainę, inflacja, kryzys energetyczny. „Pojawiały się znaki ostrzegawcze, które zostały zignorowane. Zachowywaliśmy się tak, jakby zawsze miała być piękna pogoda, jakby była ona naszym nieograniczonym prawem” – zauważa publicysta.

Jak podkreśla Eichholtz, „niemiecka polityka i biznes popełniły w ciągu ostatnich 30 lat poważne błędy”, nie wykorzystano bowiem mądrze korzyści ze zjednoczenia Niemiec w 1989 roku. Część produkcji została przeniesiona do dalekich krajów, „w zamian sprowadziliśmy koszulki splamione krwią”.

Reklama

„Stworzyliśmy najlepsze Niemcy wszechczasów, w bańce pełnej praw, norm i przepisów. Ta niemiecka bańka zapewnia ludzi, że rzeczywistość jest taka, jaką zbudowaliśmy. Ale tak nie jest. Ludzie żyją w iluzji, że działania rządu wypełnią tę obietnicę” – zauważa Eichholtz. „Bańka +najlepszych Niemiec wszechczasów+ pęka w obliczu agresji Putina na Ukrainie. Ale zagrożona zawaleniem się jest nie tylko ta iluzja, ale też otaczający nas realny świat”.

Konieczne zatem jest wzmocnienie filarów cywilizacji – takich jak edukacja, bezpieczeństwo, placówki zdrowia, nauka, uniwersytety, tworzenie wartości, infrastruktura i kultura – bowiem „obszary te zostały niebezpiecznie zaniedbane”.

„Musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby zabezpieczyć i wzmocnić podstawy – co będzie trudne, biorąc pod uwagę demografię i ogromne błędy gospodarcze ostatnich lat. Aby wzmocnić swoje filary, Niemcy będą musiały zweryfikować od nowa wiele rzeczy, w tym ograniczyć ocean praw i przepisów” - uważa autor.

Przede wszystkim służba publiczna musi odzyskać swoją skuteczność i moc, bowiem „ponad głowami pracowników administracji i urzędów lokalnych powstała autotematyczna kasta”.

Należy też „pożegnać się z tymi, którzy uzależnili nas od światowych autokratów – polityków pokroju Schroedera, Schwesig, niektórych liderów CDU, podważających wiarygodność +nowego startu+” – podkreśla publicysta. „Nie może być tak, że pracownicy i przedsiębiorcy godzą się na kompromisy w imię naszej wolności, a tym, którzy powodują uzależnienia, uchodzi to na sucho”.

„Rząd będzie musiał publicznie przyznać, że to wszystko będzie bolesne. W zamian (…) nasze instytucje będą sprawniejsze, a gospodarka – silniejsza. Musimy podjąć takie wyzwanie, aby Europa nie stała się euroazjatyckim dodatkiem Rosji i zabawką dla wielkich mocarstw” – podsumowuje Alexander Eichholtz. (PAP)

mszu/ jar/