"Świadomość tego, że obecnie wschodnia flanka NATO wymaga wzmocnienia przede wszystkim w kategoriach tego, co w NATO nazywamy odstraszaniem, dzisiaj dominuje" - powiedział Rau.

Zaznaczył, że w ostatnich dniach uczestniczy w wielu spotkaniach m.in. z sekretarzem stanu USA Antonym Blinkenem, czy sekretarzem generalnym NATO Jensem Stoltenbergiem. "I co do tego, że trzeba zachować symetrię wobec rozwoju sytuacji wokół Ukrainy, ale także wobec (...) ewidentnie zwiększonej obecności wojskowej rosyjskiej na Białorusi, co do tego nikogo nie należy przekonywać" - powiedział. "To już jest dominująca opinia" - dodał.

"Nie słyszałem takiego przekonania, że na tym jednorazowym wysłaniu żołnierzy, w tym do Polski, należy poprzestać" - stwierdził szef polskiego MSZ. "Ten dyskurs trwa, to nie jest kwestia tylko samego myślenia, ale (..) także działania i trudno formułować tezę, że jest to proces zakończony" - zapewnił.

Reklama

Na pytanie o oczekiwania, jakie ma wobec planowanego spotkania z Blinkenem, Rau podkreślił, że spodziewa się przywrócenia dialogu strategicznego między Polską a Stanami Zjednoczonymi. "Dialog ten został zawieszony w ostatnich trzech latach" - zaznaczył.

Rozmowy w Kongresie

Reklama

Rau podkreślił, że temat wzmacniania wschodniej flanki NATO dominował we wszystkich odbytych przez niego spotkaniach w Kongresie, w tym z szefem Komisji Helsińskiej senatorem Benem Cardinem, a także republikańskimi senatorami Tedem Cruzem i Jimem Rischem. Minister odbył również rozmowę z byłym szefem dyplomacji USA w administracji Donalda Trumpa Michaelem Pompeo.

Jak stwierdził, w żadnej z rozmów z politykami prawicy nie usłyszał krytycznych opinii na temat wysłania dodatkowych wojsk USA do Polski. Odniósł się w ten sposób do środowej wypowiedzi senatora Josha Hawleya, który określił ją mianem błędu, który spotęguje kryzys w stosunkach z Rosją.

Zapytany przez PAP o debatę, która toczy się w Kongresie o tym, czy sankcje przeciwko Moskwie należy nałożyć jeszcze przed ewentualnym ponownym wkroczeniem wojsk na Ukrainę, Rau odparł, że również w Europie toczą się dyskusje na ten temat, a Polska jest "za skutecznym odstraszaniem" Rosji.

Kongres USA od kilku tygodni negocjuje projekt ustawy - zwanej "matką wszystkich sankcji" - zawierającej szereg daleko idących restrykcji przeciwko Rosji. Z ostatnich doniesień wynika, że część sankcji może zostać nałożona niezależnie od kolejnych ruchów Moskwy, np. w ramach kary za cyberatak przeciwko Ukrainie. Senatorowie przyznali jednak w czwartek, że Rosja może zaatakować jeszcze przed przyjęciem projektu przez parlament.

Pytany o możliwy rozdźwięk wewnątrz Europy, jeśli chodzi o siłę i formę reakcji na potencjalną agresję Rosji, minister Rau zapewnił, że jest co do tego zgodność.

Głównym punktem pierwszego roboczego dnia wizyty szefa MSZ w Waszyngtonie było jego wystąpienie przed Komisją Helsińską w charakterze przewodniczącego OBWE. Rau ocenił w swoim przemówieniu, że eskalacja wojny na Ukrainie może oznaczać najpoważniejszy kryzys w Europie od czasu II wojny światowej, który wywoła globalne skutki i który zagrozi również Polsce. Stwierdził jednocześnie, że konflikt nie jest nieunikniony i może być powstrzymany przy zjednoczonej postawie społeczności międzynarodowej.

Jeszcze w czwartek Rau weźmie udział w dyskusji inaugurującej działalność waszyngtońskiego biura Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM), think tanku związanego z MSZ. W piątek natomiast spotka się z szefem dyplomacji Antonym Blinkenem i złoży wieńce pod pomnikiem Tadeusza Kościuszki pod Białym Domem. Minister odbędzie też rozmowy z doradcą prezydenta Bidena Kurtem Campbellem, odpowiedzialnym za region Indo-Pacyfiku.