Z informacji TVPInfo wynika, że "Wańka" i "Parasol" wyjdą na wolność, a "Słowik" pozostanie za kratami z uwagi na ciążący na nim areszt w związku z innym podejrzeniem - o kierowanie gangiem handlującym narkotykami na terenie aresztu śledczego na warszawskiej Białołęce.

Portal przypomniał, że sprawa ma związek z zatrzymaniem Andrzeja Z., Leszka D. oraz Janusza P. w styczniu br. Jak zaznaczono, Prokuratura Regionalna w Szczecinie przedstawiła im szereg zarzutów. Chodzi m.in. o kierowanie gróźb pozbawienia życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu celem doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem. Zatrzymanym przedstawiono również zarzuty "wywierania bezprawnego wpływu na świadka i udaremnienia lub znacznego utrudnienia stwierdzenia przestępnego pochodzenia środków pieniężnych".

Najpoważniejsze przestępstwo, o które są podejrzani, dotyczy - jak informuje TVPInfo - próby wymuszenia blisko 3,3 mln euro od jednego z biznesmenów w latach 2016-2017. Portal informuje, że gangsterzy mieli grozić mężczyźnie i jego bliskim ciężkim pobiciem, a nawet śmiercią.

"Prokuratura wnosiła wtedy o aresztowanie bossów, ale Sąd Rejonowy Szczecin Prawobrzeże i Zachód nie zgodził się na takie sankcje. Od tej decyzji skutecznie odwołali się śledczy i w marcu br. podejrzani trafili do aresztów" - czytamy.

We wtorek Sąd Okręgowy w Warszawie uchylił areszty wszystkim trzem podejrzanym. Jak zaznacza TVPInfo, głównym argumentem przeciwko dalszemu stosowaniu aresztów było to, że śledczy dysponowali dowodami w tej sprawie jeszcze przed skierowaniem aktu oskarżenia przeciwko gangsterom w tzw. wątku ekonomicznym "Pruszkowa", ale sprawy nie dołączyli do oskarżenia.