Joński na konferencji prasowej pod gmachem resortu sprawiedliwości podkreślił, że prokurator generalny powinien nie tylko "objąć z urzędu" sprawę dotyczącą zakupu respiratorów, ale też powinien na bieżąco informować opinię publiczną o przebiegu postępowania.

Poseł Szczerba dodał, że na postępowanie dotyczące zakupu respiratorów usiłuje wpływać wicepremier, prezes PiS Jarosław Kaczyński. Jak ocenił, tylko dzięki dowodom, w tym dokumentom zabezpieczonym przez polityków KO w czasie kontroli poselskich oraz przesłuchaniu świadków uda się wyjaśnić tę sprawę.

"Będziemy domagali się, aby winni ponieśli karę, a pieniądze za zakup respiratorów wróciły do Skarbu Państwa, bo nigdy wcześniej w takiej wysokości Skarb Państwa nie został oszukany. Nie było takiej afery ze stratą 70 milionów zł na szkodę państwa, czyli narodu polskiego, dlatego uważamy ją za największą aferę w historii" - mówił Joński.

Reklama

Szczerba oświadczył, że nie wierzy obecnie w niezależność prokuratury od władzy, a wspomniany wniosek składa jako "świadectwo dla historii", ale też - mówił - aby do tej sprawy wrócili w przyszłości niezależni prokuratorzy.

Reklama

Na stronie kancelarii premiera zamieszczono w piątek oświadczenie prezesa PiS, wicepremiera i szefa Komitetu ds. Bezpieczeństwa Narodowego i spraw Obronnych Jarosława Kaczyńskiego. Czytamy w nim: "po zapoznaniu się ze sprawą zakupu respiratorów w kwietniu 2020 r., mogę stwierdzić, iż decyzja o skorzystaniu z firmy E&K została podjęta w oparciu o informacje przekazane przez służby specjalne, które nie dostrzegały przeciwwskazań do podjęcia takiej współpracy".

"Należy podkreślić, że służby specjalne w związku z występującymi trudnościami, w tym niepełną realizacją zamówienia przez kontrahenta, podjęły również działania wyjaśniające ex post, które nie wykazały po stronie Ministerstwa Zdrowia żadnych przesłanek wskazujących na możliwość nadużyć, działań korupcyjnych lub innych czynów zabronionych przy zakupie respiratorów" - dodał w oświadczeniu Kaczyński.

Firma E&K należąca według mediów do handlarza bronią w 2020 r. podpisała z MZ umowę na dostawę respiratorów, jednak nie wywiązała się w całości z kontraktu - dostarczyła 200 sztuk respiratorów.

W związku z niedotrzymaniem terminu dostaw sprzętu, który miał trafić do MZ w kwietniu i w maju, resort odstąpił od umowy i otrzymał zwrot przedpłaconych pieniędzy w kwocie ponad 14 mln euro. Na firmę nałożono też kary umowne w wysokości 10 proc. wartości niezrealizowanego zamówienia, a za opóźnienie w dostawie w wysokości 0,2 proc. wartości dostawy za każdy dzień zwłoki.

Minister zdrowia Adam Niedzielski na początku stycznia podczas posiedzenia sejmowej komisji zdrowia przekazał, że tuż po objęciu stanowiska podjął kroki mające na celu odzyskanie należności za kontrakt respiratorowy. Wskazał, że sprawę skierowano do Prokuratorii Generalnej, chcąc razem z nią odzyskać te środki.

"W wyniku naszej współpracy z Prokuratorią Generalną, został przygotowana przez sąd nakaz realizacji tej płatności. Ten nakaz jest prawomocny sądowo, został przeze mnie przekazany do komornika, a z informacji, jakie otrzymałem w zeszłym tygodniu wiem, że na koncie osoby, która ten kontrakt realizowała i nie wywiązała się z zobowiązań, komornik zajął już połowę kwoty, która jest zobowiązaniem" - mówił Niedzielski.