Panowie Nawrocki, Kaczyński i Mentzen! Liderzy ulubionej przez was niemieckiej partii AfD właśnie oświadczyli, że Polacy są „Afroamerykanami Europy” z wiecznym kompleksem krzywdy, że jesteśmy większym zagrożeniem niż Rosja i że ograbiliśmy Niemcy z ich ziem. Wstyd mi za was!” - napisał w czwartek premier RP Donald Tusk na portalu X.
Szef polskiego rządu odniósł się w ten sposób do wpisu na portalu X na koncie Fabiana Keubela, lokalnego działacza AfD z Drezna.
Jego treść brzmi:
Polacy postrzegają siebie po prostu jako wielką, godną współczucia ofiarę europejskiej historii. To bycie ofiarą jako tożsamość narodowa. Są po prostu Afroamerykanami Europy.
Współprzewodniczący prawicowo-populistycznej partii Alternatywa dla Niemiec (AfD) Tino Chrupalla ocenił wcześniej w listopadzie, że Polska może stać się dla Niemiec zagrożeniem i obarczył Zachód współwiną za atak Rosji na Ukrainę. Kilkukrotnie opowiadał się także za przywróceniem działania gazociągu Nord Stream. Część deputowanych AfD do Bundestagu skrytykowała Chrupallę za wypowiedź o Polsce. Był wśród nich m.in. Ruediger Lucassen.
Do komentowanej przez premiera Tuska kwestii odniósł się także szef MSWiA Marcin Kierwiński. "Są w Polsce politycy, którzy wciąż uznają AfD za normalną partię i wspierają jej inicjatywy. Są..." - napisał na portalu X.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński ocenił na platformie X, że wpis szefa rządu to „kolejny objaw bardzo »świeżego« patriotyzmu premiera Tuska”. „To tak jakby powiedzieć, że lider mojej ulubionej partii powiedział kiedyś, że polskość to nienormalność... Za jednym i drugim nie przepadam. Czyżby wstyd było Panu przyznać, że jeden z sojuszników AfD twierdzi, iż to z Panem najchętniej usiadłby do rozmów koalicyjnych? Wymowne” - napisał prezes PiS.
AfD, przewodząca w niektórych niemieckich sondażach poparcia, jest izolowana przez główne partie w RFN na poziomie federalnym oraz krajów związkowych. Na niższym szczeblu, szczególnie na wschodzie kraju, ta „zapora ogniowa” (niem. Brandmauer) nie jest jednak rygorystycznie przestrzegana.
Przedmiotem kontrowersji na niemieckiej scenie politycznej pozostają m.in. relacje AfD z Rosjanami. Politycy tego ugrupowania odwiedzają rosyjską ambasadę w Berlinie, jeżdżą także do Rosji. Stosunek do Moskwy jest jednocześnie przedmiotem wewnątrzpartyjnego sporu, ponieważ w AfD obecne są głosy krytyczne wobec Władimira Putina.
Kierownictwo partii mocno stawia na relacje z otoczeniem prezydenta USA Donalda Trumpa. W grudniu grupa kilkudziesięciu polityków ugrupowania, prawdopodobnie na czele ze współprzewodniczącą Alice Weidel, uda się do Waszyngtonu. (PAP)
mobr/ kbm/ kl/ lm/
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu