Akt dywersji na torach. Wiadomo, jak sprawcy dostali się do Polski

Donald Tusk, Marcin Kierwiński, Tomasz Siemoniak, Marek Boroń
Mika (pow. garwoliński), 17.11.2025. Premier Donald Tusk (2P), minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński (P), minister - członek Rady Ministrów, koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak (3P) oraz komendant Główny Policji nainsp. Marek Boroń (4P) przy zniszczonym fragmencie torowiska na trasie Dęblin-Warszawa w okolicy miejscowości Mika, 17 bm. Premier ogłosił, że doszło do aktu dywersji; eksplozja ładunku wybuchowego zniszczyła tor kolejowy. (jm) PAP/KPRM HANDOUT EDITORIAL USE ONLY NO SALESPAP / KPRM
20 listopada 2025

Dwaj obywatele Ukrainy, podejrzewani o organizację aktów dywersji w Polsce, wjechali do kraju z terytorium Białorusi, używając fałszywych dokumentów. Jak ustalił Onet, Jewhenij Iwanow i Ołeksandr Kononow działali na zlecenie rosyjskich służb i zdołali opuścić Polskę, zanim zostali zidentyfikowani przez organy ścigania.

Sprawcy aktów dywersji: wjazd przez Białoruś i krótki pobyt w Polsce

Według ustaleń dziennikarskich Onetu, 41‑letni Jewhenij Iwanow i 39‑letni Ołeksandr Kononow przekroczyli polską granicę od strony Białorusi, posługując się sfałszowanymi paszportami. W kraju przebywali zaledwie kilka godzin. Większość działań sabotażowych – w tym próby zakłócenia działania infrastruktury kolejowej – wykonali ich współpracownicy, już zatrzymani przez polskie służby.

Premier Donald Tusk ujawnił w Sejmie, że jeden z mężczyzn był wcześniej skazany na Ukrainie za działania dywersyjne, a po odbyciu wyroku przebywał na Białorusi. Drugi pochodzi z Donbasu. Obaj mieli przedostać się do Polski jesienią, niedługo przed planowanymi atakami.

Zwerbowani przez rosyjskie GRU

Ukraińskie media donoszą, że Iwanow został najpóźniej na początku 2024 roku zwerbowany przez rosyjskie służby specjalne. Pracował pod kierownictwem oficera GRU Jurija Syzowa, który miał zlecić mu przygotowanie aktu sabotażu w lwowskim zakładzie produkującym drony.

Z informacji zebranych przez polskie i ukraińskie organy ścigania wynika, że Iwanow i Kononow mogli działać w ramach szerszej sieci agenturalnej, której celem było destabilizowanie sytuacji w krajach wspierających Ukrainę.

Akt dywersji na torach. Zarzuty i reakcja prokuratury

Prokuratura Krajowa potwierdziła, że wobec obu podejrzanych przedstawiono zarzuty przeprowadzenia aktów dywersji o charakterze terrorystycznym na zlecenie Federacji Rosyjskiej. Za tego typu działalność grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Rzecznik Prokuratury Krajowej, prok. Przemysław Nowak, poinformował, że śledztwo wszczęto w poniedziałek. Zebrane dowody wyraźnie wskazują, że sprawcami byli dwaj obywatele Ukrainy – Ołeksandr K. i Jewhenij I. Obecnie przebywają oni na terytorium Białorusi, co utrudnia ich zatrzymanie i postawienie przed sądem.

Rzecznik MSZ dla PAP: stronie białoruskiej przekazano notę o wydanie osób podejrzewanych o akcje dywersyjne w Polsce

Rzecznik MSZ Maciej Wewiór poinformował PAP, że w środę białoruskiemu charge d’affaires została przekazana nota z wnioskiem o wydanie dwóch obywateli Ukrainy podejrzewanych o dopuszczenie się na zlecenie służb specjalnych Federacji Rosyjskiej przestępstw o charakterze terrorystycznym w Polsce.

Wewiór powiedział, że w środę do siedziby MSZ wezwany został białoruski charge d’affaires, któremu została wręczona nota dyplomatyczna.

Rzecznik MSZ wyjaśnił, że w nocie strona polska zawnioskowała „o wydanie dwóch obywateli Ukrainy podejrzewanych o dopuszczenie się na zlecenie służb specjalnych Federacji Rosyjskiej przestępstw o charakterze terrorystycznym w związku ze zdarzeniem w miejscowości Mika oraz miejscowości Gołąb”.

Czytaj także: Prokuratura wnosi o tymczasowy areszt dla dwóch podejrzanych o akty dywersji

Akt dywersji na torach

Na trasie Warszawa – Dorohusk doszło 15-17 listopada do dwóch aktów dywersji. W miejscowości Mika (woj. mazowieckie, pow. garwoliński), eksplozja ładunku wybuchowego zniszczyła tor kolejowy. W innym miejscu, niedaleko stacji kolejowej Gołąb (pow. puławski, woj. lubelskie) w niedzielę, pociąg z 475 pasażerami musiał nagle hamować z powodu uszkodzonej linii kolejowej

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.