Klinger: Chińska draka na czeskim Hradzie

2 listopada 2016

W Polsce posłowie zostali zwolnieni z dyscypliny partyjnej przy głosowaniu w sprawie aborcji. W Czechach z kolei część partii odeszła od dyscypliny, jeżeli chodzi o obecność na imprezie u prezydenta Miloša Zemana. Kwestia jest kluczowa, bo chodzi o obchody święta narodowego. Dziesiątki polityków już zapowiedziało, że ich noga na prezydenckiej fecie organizowanej na Hradzie – praskim zamku – nie postanie. Do Zemana nie przyjdzie m.in. kilku urzędujących ministrów. Jednomyślnie obchody bojkotują posłowie trzech konserwatywnych partii, zaś partia premiera – czyli socjaldemokraci – pozostawiła w tej kwestii wolną rękę członkom swojego ugrupowania. Dyscypliny natomiast wymaga inny koalicjant, populistyczna partia ANO 2011. Lojalnie wspierać prezydenta będą także komuniści.

Wszystko zaczęło się od kontrowersji w kwestii państwowego odznaczenia, a raczej jego braku, dla byłego więźnia obozu koncentracyjnego. Choć żeby być precyzyjnym, to należałoby się cofnąć jeszcze bardziej: do chińskiej draki z Dalajlamą w roli głównej. Dwa tygodnie temu tybetański przywódca przyjechał do Czech na Forum 2000, organizowane przez Fundację Václava Havla. Na spotkanie z nim przyszedł minister kultury, co potwornie rozsierdziło czeskiego prezydenta i  premiera, obawiających się negatywnych skutków dla relacji z Chinami, które traktują spotkania obcych polityków z Dalajlamą jako zamach na własną integralność terytorialną. Ostra wymiana zdań odbyła się nie tylko przez rzeczników i w gazetach, ale także mediach społecznościowych.

Pozostało 86% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png