Wbrew czarnym scenariuszom UE zatrzymała napływ migrantów. Wspólnota zrobiła to opieszale, kosztem zgniłego kompromisu z Turcją, kwestionując politykę otwartych drzwi promowaną przez Berlin. Ale zrobiła.
Liczby robią wrażenie. Jeszcze we wrześniu ubiegłego roku na grecką wyspę Lesbos codziennie przybywało 7 tys. ludzi. W ciągu miesiąca z przybyłych zebrałoby się miasto wielkości Olsztyna albo warszawskiej dzielnicy Mokotów. Problemy logistyczne z zarządzaniem tak potężnym strumieniem migrantów były olbrzymie. Z jednej strony trzeba było tym ludziom zwyczajnie pomóc – zapewnić dach nad głową czy wodę zdatną do picia. Z drugiej, dziś już nikt nie mówi, że ryzyko związane z terrorem jest wydumane – wiadomo, że co najmniej jeden z paryskich zamachowców dostał się do Europy właśnie w rzece migrantów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.