W Peru odbywają się w niedzielę wybory parlamentarne i prezydenckie. Faworytką tych ostatnich jest Keiko Fujimori, córka byłego szefa państwa, który brutalnie zwalczał lewackich partyzantów i opozycję. W sobotę w ataku partyzanckim zginęło czterech żołnierzy.

Dzień przed wyborami patrol wojskowy został zaatakowany w dżungli w trudno dostępnym regionie, gdzie wciąż działają nieliczni bojownicy, którzy pozostali po rozbiciu maoistycznego Świetlistego Szlaku. Żołnierze jechali do miejscowości Matichacra, w departamencie Junin w środkowej części kraju, by ochraniać lokale wyborcze. W zasadzce zginęło czterech z nich, a pięciu zostało rannych - poinformował sztab generalny armii.

Dwóch żołnierzy odniosło obrażenia w innym ataku w okolicach miasta Ayacucho, w południowo-zachodnim Peru.

W związku z tym, że w niektórych częściach Peru obowiązuje stan wyjątkowy, w tym w regionie Callao w pobliżu Limy, władze wysłały 50 tys. żołnierzy do ochrony lokali wyborczych w całym kraju.

Głosowanie rozpoczęło się o godz. 8 czasu lokalnego (godz. 15 w Polsce) i potrwa do godz. 16 (godz. 23). Pierwsze wyniki zostaną podane w nocy z niedzieli na poniedziałek. Uprawnionych do głosowania jest 23 mln obywateli, którzy wybierają następcę prezydenta Ollanty Humali i parlament na następne pięć lat.

W zamieszkanym przez 31 mln ludzi andyjskim kraju, gdzie jednym z największych problemów jest przestępczość, sondaże jako faworytkę pierwszej tury wskazywały kandydatkę centroprawicowej Siły Ludowej (FP) Fujimori, która ma ambitny plan dotyczący poprawy bezpieczeństwa. Jednak poparcie dla Fujimori najpewniej nie przekroczy 50 proc. i raczej dojdzie do drugiej tury wyborów w czerwcu. W dogrywce Fujimori ma już mniejsze szanse na prezydenturę. Poparcie dla tej kandydatki spadło po proteście z 5 kwietnia, gdy dziesiątki tysięcy ludzi wyszły na ulice w 24. rocznicę rozwiązania Kongresu przez jej ojca przy wsparciu armii.

O drugie miejsce w niedzielę walczą 77-letni prawicowy ekonomista i były premier Pedro Pablo Kuczynski z partii Sojusz na rzecz Wielkiej Zmiany oraz 35-letnia lewicowa deputowana i psycholog Veronika Mendoza z Szerokiego Frontu.

Nowy prezydent zostanie zaprzysiężony 28 lipca, gdy kończy się kadencja będącego u władzy od 2011 roku Humali.

40-letnia Fujimori, której sondaże dawały 31,5-35,4 proc. głosów, jest córką urodzonego w Japonii Alberto Fujimoriego, który był prezydentem Peru w latach 1990-2000. W wieku 19 lat, po rozwodzie ojca, Keiko pełniła u jego boku funkcje najmłodszej pierwszej damy w historii Peru.

Dawny dyktator Peru znany jest na świecie z tego, że zdołał wyeliminować Świetlisty Szlak i zorganizował dla realizacji swych planów politycznych szwadrony śmierci, które na jego rozkaz zgładziły kilkudziesięciu opozycjonistów. Za popełnione zbrodnie i korupcję Alberto Fujimori odbywa obecnie karę 25 lat więzienia. 77-latek ma jednak wciąż wielu zwolenników jako polityk, który budował szkoły i szpitale na terenach wiejskich oraz wprowadzał w życie neoliberalne reformy.

Wykształcona w USA Keiko Fujimori próbowała dystansować się od ojca po swej przegranej w wyborach prezydenckiej w 2011 roku i zapewniała, że będzie szanować demokrację.

Przed zwycięzcą wyborów stanie wiele wyzwań. Kraj, który jest jednym z największych producentów miedzi na świecie, doświadcza gwałtownego spowolnienia gospodarczego. Według prognoz w 2016 roku wzrost wyniesie maksymalnie 3 proc. "Tymczasem Peru potrzebowałoby wzrostu na poziomie 7 proc. PKB, by rozwiązać nękające kraj problemy: skrajne ubóstwo, nierówność w dystrybucji bogactwa i nierówność szans" - uważa były minister pracy Jorge Gonzalez Izquierdo.