Ubiegłotygodniowa wizyta Witolda Waszczykowskiego na Białorusi przełomu nie przyniosła, ale i nie takie były oczekiwania. Jeśli minister nie dał sobie zamydlić oczu klasycznymiobiecankami Alaksandra Łukaszenki, załatwienie paru spraw w relacjach z Mińskiem może mu się udać.
Białoruski prezydent zapowiedział, że będzie dążył, aby w jego kraju było nie mniej demokracji niż w Polsce. Świetnie, takie zapowiedzi padają z jego ust od lat. To samo słyszał Radosław Sikorski, gdy razem z niemieckim kolegą w 2010 r. próbowali kupić od Mińska wolne wybory. Obietnice nic nie kosztują, a zawsze jakiś naiwniak się na nie złapie. Próbę ustawienia sobie Waszczykowskiego także widzieliśmy; do końca nie było wiadomo, czy minister zostanie przyjęty przez prezydenta.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
