Z nowym rządem jest jak z tą szklanką do połowy drażniąco pustą, ale w połowie kusząco pełną. Widać, że ten wyjątkowo liczny gabinet był konstruowany w taki sposób, by nikogo nie zawieść, każdemu coś dać, odpłacić za dawne i niedawne zasługi, a zarazem nikogo nie wprawiać w poczucie bycia panem sytuacji. Bo pan jest i będzie tylko jeden - wyjaśnia Michał Kobosko szef portalu Project Syndicate Polska, dyrektor Atlantic Council Polska
Jedno rzuca się w oczy najbardziej. Podział na stronę merytokratyczną i na tych, którzy w założeniu mają pełnić rolę zbrojnego ramienia partii i rządu.
Najciekawszą postacią z tej pierwszej grupy jest zdecydowanie Mateusz Morawiecki. Człowiek, którego osobiście lubię i szanuję za wszystko, co osiągnął jako prezes wielkiego banku, a zarazem za działalność, którą i on, i bank podejmowali, kierując się pobudkami propaństwowymi i patriotycznymi (patrz akcje sponsoringowe BZ WBK). Morawiecki zachowywał podziwu godny spokój w różnych sytuacjach, przez które przechodziły jego instytucja i cały sektor bankowy. Ci, którzy są bliżej, wiedzą, jakich talentów wymaga zarządzanie firmą będącą częścią międzynarodowej korporacji, dla której Polska jest tylko jednym z wielu rynków. I to jeszcze takiej korporacji, w której doszło do zmiany na szczycie wymuszonej ubiegłoroczną śmiercią szefa szefów Santandera.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.