"Krzywdy nie zrobimy" - mówił premier Tusk, jak reaguje na to, że prezydent Kaczynski jednak przylatuje do Brukseli, wyczarterowanym samolotem.

Premier zapewnił jednocześnie, że w Brukseli prezydent będzie miał pełna opiekę szefów polskich placówek dyplomatycznych (czyli m.in. stałego przedstawicielstwa Polski przy UE i ambasady bilateralnej).

"Jestem w stałym kontakcie z ambasadorami. Kiedy prezydent wyląduje w Brukseli, będzie miał pełną opiekę ambasadorów. Natomiast w jaki sposób będzie się zachowywał w samej Brukseli - naprawdę nie wiem" - mówił premier dziennikarzom po spotkaniu z premierem Wielkiej Brytanii Gordonem Brownem.

Tusk: wszyscy jesteśmy w pewnej konfuzji, ale jakoś trzeba będzie z tym żyć. Krzywdy nie zrobimy

Szef rządu powtórzył, że dla niego kluczowym jest, aby stanowisko Polski było jednolite i aby nie doszło do sytuacji bez precedensu, że "ktoś, kto nie jest członkiem delegacji, nawet najwyższy urzędnik w państwie, nie burzył nam tutaj naszej pracy".

Lech Kaczyński wyleciał do Brukseli w środę przed godz. 13 wyczarterowanym samolotem.