Lasek: Bardzo tajemnicza katastrofa. Samolot miał paliwo i zasilanie, piloci mogli stracić świadomość

25 marca 2015

„Zastanawiający jest całkowity brak komunikacji ze strony załogi samolotu. Zniżanie samolotu nie było raptowne. Było ustabilizowane, nieco większe, niż standardowa prędkość zniżania samolotu po ścieżce”- mówi w Kontrwywiadzie RMF FM szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Maciej Lasek o katastrofie airbusa A320 w Alpach.

„Nie ma żadnych wskazań, że załoga podejmowała jakiekolwiek działania mające zapobiec kontynuowaniu lotu w kierunku gór. Jeżeli byłaby możliwość kontroli nad samolotem, to samolot mógłby zawrócić i jeszcze około 170 km przelecieć” - dodaje Lasek, komentując katastrofę w Alpach. „Były hipotezy, że mogło całkowicie zasilanie paść w samolocie, ale ono, przynajmniej w części, musiało być, bo działał transponder” - ocenia. „Paliwa było dużo i nic nie wskazuje, żeby samolot był sterowany przez autopilota i leciał po zaprogramowanej trasie” - analizuje gość RMF FM. Zdaniem Laska miesiąc po wypadku powinien pojawić się raport wstępny, w którym będą stwierdzone podstawowe fakty. „To jest bardzo tajemnicza katastrofa, ale wydarzyła się nad Europą i to nie jest jak MH370, który zaginął” – ocenia.

Niepełna procedura w badaniu katastrofy smoleńskiej? „Nie mam takiego poczucia” - odpowiada Maciej Lasek. „Gdyby współpraca z Rosjanami w późniejszym okresie układała się lepiej, to dzisiaj byśmy o tym nie rozmawiali, bo katastrofa smoleńska nie budziłaby wątpliwości” - ocenia gość RMF FM. „Przeprowadziliśmy własne badania, mieliśmy dostęp do wraku. Nasze badanie były głębsze, niż MAK-owskie” - mówi Lasek.

Więcej na: rmf24.pl

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: RMF FM

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.