Były burdy i petardy, a koktajle Mołotowa leciały w stronę ambasady Rosji. Po Marszu Niepodległości w 2013 roku policja aresztowała wielu chuliganów. W najbliższy piątek sąd orzeknie, czy organizator Marszu też ponosi odpowiedzialność za jego przebieg.

Policja obwinia szefa imprezy Witolda Tumanowicza, że nie reagował na używanie materiałów pirotechnicznych i nie rozwiązał marszu, kiedy ratusz uznał, że jest on nielegalny. Dziś sąd wysłuchał stron.

Działacz nacjonalistyczny Witold Tumanowicz nie ma sobie nic do zarzucenia. Zapowiada, że imprezę będzie nadal organizował, bo - jak podkreśla - jest na niego ogromne zapotrzebowanie, co pokazują wielotysięczne tłumy gromadzące się co roku na 11 listopada.

Policja domaga się nałożenia na Witolda Tumanowicza 5 tysięcy złotych grzywny. Co zdecyduje Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia dowiemy się 9 stycznia o 13:00.