Alarm bombowy w Nowym Targu to skutek serii pomyłek?

kradzież, auto, złodziej, samochód
kradzież, auto, złodziej, samochódShutterStock
30 października 2014

Na policję zgłosił się mężczyzna podający się za właściciela "czarnej teczki", której pojawienie się wywołało alarm bombowy.

Wczoraj późnym popołudniem mieszkanka tego miasta znalazła w swoim samochodzie nienależącą do niej, podejrzanie wyglądającą teczkę. Pomyślała, że to bomba i zawiadomiła policję. Zachowanie policyjnego psa wskazywało na to, że w środku mogą być materiały wybuchowe. Funkcjonariusze zabezpieczyli teczkę i zawieźli na poligon, aby ją zdetonować.

Katarzyna Cisło w rozmowie z Radiem Kraków informuje, że dziś na komisariat w Nowym Targu zgłosił się mężczyzna, który usilnie prosił, aby tego nie robić. Mężczyzna skojarzył fakty. Według jego relacji, wczoraj po południu wyszedł z budynku z teczką otworzył drzwi samochodu i włożył ją do środka, a następnie wrócił po płaszcz. Okazało się, że nie było to jego auto. Zamek udało mu się otworzyć, bo był zepsuty. Kiedy wyszedł z płaszczem, wsiadł do swego auta i odjechał. Brak teczki zauważył dopiero w domu.
Mężczyzna jest w drodze na poligon, aby rozpoznać, czy teczka jest jego własnością. Za kilka godzin okaże się, czy alarm bombowy był wynikiem pomyłki.

Jak tłumaczy policja, specjalnie wytresowany pies mógł wyczuć w walizce materiały wybuchowe, ponieważ była ona tak zwaną walizką bankową. To specjalny neseser służący do przenoszenia pieniędzy i ważnych dokumentów, która eksploduje, gdy otwiera go niepowołana osoba.

Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381223mega.png
Źródło: IAR

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.