Jeśli będzie za mało kandydatur kobiet na stanowiska komisarzy, utworzenie nowej Komisji może się opóźnić. Tak sprawę stawia Jean-Claude Juncker - nowy przewodniczący instytucji. Dziś mija termin zgłaszania przez państwa członkowskie kandydatur na członków Komisji.

Oficjalnie tylko dwa kraje: Czechy i Szwecja postawiły na kobiety. Mówi się także o kandydatkach z Włoch i Bułgarii. Tymczasem nowy szef Komisji chce, by w nowej kadencji było przynajmniej 10 kobiet. "Pan Juncker dał kilkakrotnie do zrozumienia , że jego zdaniem Komisja, która będzie miała 2 lub 3 kobiety nie będzie wiarygodna ani uprawomocniona i że takiego składu nie zaakceptuje" - powiedziała rzeczniczka Junckera Natasha Bertaud.

Jak dodała Parlament Europejski ze swojej strony także podkreślał, że nie przegłosuje Komisji, która będzie miała niewystarczającą liczbę kobiet. "Juncker przypomina o tym cały czas prowadząc konsultacje z przywódcami państw i rządów i rozważa wszystkie możliwości. Jeśli rozwiązanie nie zostanie teraz znalezione, możliwe, że potrzeba będzie więcej czasu na utworzenie Komisji" - powiedziała Bertaud.

Obecnie wśród 28 osób zasiadających w Komisji jest 9 kobiet- komisarzy. Kadencja nowej Komisji planowo powinna rozpocząć się 1 listopada.

Reklama